niedziela, 22 lutego 2015

Stosunki wyznaniowe w Księstwie Cieszyńskim

Kwestie wyznaniowe na Śląsku Cieszyńskim ze szczególnym uwzględnieniem Kościołów wywodzących się z tradycji ewangelickiej były tematem wykładu dr. Józefa Szymeczka w ramach spotkań Uniwersytetu III Wieku w Domu Narodowym 17 bm.
Stosunki wyznaniowe w Księstwie CieszyńskimWykład wygłosił Józef Szymeczek, fot. indi
— Na terenie Księstwa Cieszyńskiego panowała zupełnie inna sytuacja wyznaniowa niż na terenach polskich czy czeskich — stwierdził na wstępie prelegent, gdyż rozwijały się w swoistej autonomii. Szymeczek zwrócił uwagę, że obecność ewangelików w życiu społeczno-kulturalnym na Śląsku widoczna była w każdej epoce i przyczyniła się do rozwinięcia tolerancji.
Przypomniał też, że jeżeli na ziemiach polskich protestanci byli zgermanizowani o tyle na Śląsku Cieszyńskim stanowili żywioł polski i walnie się przyczynili do odrodzenia polskiego ducha narodowego. Ponadto Kościół ewangelicki był pionierem w dziedzinie krzewienia oświaty w naszym regionie.
Szymeczek zwrócił uwagę na wpływ misjonarski cieszyńskich pietystów (jeden z nurtów luterańskiego protestantyzmu) wyrosłych ze wspólnot Braci Czeskich, którzy w przybywali na nabożeństwa do Kościoła Jezusowego, gdyż na Morawach nie wolno im było praktykować swojej wiary. W 1722 roku Christian David wyprowadził ich na Górne Łużyce, gdzie założyli zbór, a stamtąd szerzyli misję ewangelizacyjne po całym świecie.
Wspomniał anegdotę o piłkarzu brazylijskim Kace, który podczas jednego meczu miał wykonać rzut karny. Długo biegał koło piłki, wyglądało jakby grał na czas, sędzia chciał mu dać żółtą kartkę, wreszcie strzelił i trafił do bramki. — Pytano go na konferencji prasowej dlaczego tak wstrzymywał grę. A on mówi, modliłem się. A co konkretnie? A ten Kaká powiada coś zupełnie niesamowitego: „Modliłem się, żeby mi Pan Bóg wybaczył, że tak bardzo chcę dać ten niepotrzebny nikomu, niepotrzebny dla Zbawienia głupi gol”. I ja sobie wtedy pomyślałem, Kaká, nie czytałeś ty Jana Muthmanna przypadkiem? Przecież to są kazania naszych pietystów cieszyńskich!  I jak to Szymeczek potem posprawdzał, rzeczywiście piłkarz jest członkiem wspólnoty ewangelikalnej w Brazylii, której korzenie sięgają misji pietystycznych.
Szymeczek wykłada na co dzień na Uniwersytecie Ostrawskim, jest autorem m.in. publikacji „Augsburski Kościół Ewangelicki w czechosłowackiej części Śląska Cieszyńskiego w latach 1945-1950”, (Książnica Cieszyńska, Cieszyn 2008); ponadto od 2002 roku piastuje funkcję prezesa Kongresu Polaków w Republice Czeskiej.
(ÿ)

piątek, 20 lutego 2015

Kontakt z książką i polskością

Czytelnictwo jest bardzo ważne dla dzieci i młodzieży. Stąd rozmaite akcje promujące czytanie książek. Dla Polaków mieszkających na Zaolziu, poza granicami ojczystego kraju, kontakt z polską książką ma dodatkową wartość i aspekt. To książka bowiem pozwala na kontakt z literackim językiem ojczystym.
Kontakt z książką i polskościąPierwszoklasiści pasowani zostali na czytelników Biblioteki w asyście Królowej Śniegu


Dlatego od wielu już lat posiadająca dział polskiej książki Biblioteka Miejska w czeskim Cieszynie stara się pokazać najmłodszym, że warto odwiedzać progi placówki, a świat zamknięty pomiędzy bibliotecznymi półkami jest bardzo atrakcyjny. Stąd liczne akcje promujące czytanie książek. Jedną z nich jest coroczne uroczyste pasowanie na czytelnika uczniów klas pierwszych Polskiej Szkoły Podstawowej w Czeskim Cieszynie.

Tego roku pierwszoklasiści odwiedzili podwoje biblioteki we wtorek, 17 lutego. Przywitała ich… Zła Królowa Śniegu.
- W tym roku pasowanie odbyło się według nowego scenariusza. Mieliśmy złą Królową Śniegu, którą dzieci musiały odczarować spełniając różne zadania – mówi Ewa Sikora z Miejskiej Biblioteki wyjaśniając, że dzieci, których rodzice oddali wcześniej zgłoszenia, stały się pełnoprawnymi czytelnikami i już tego dnia mogły samodzielnie wypożyczyć swoje pierwsze książki.
(indi)

czwartek, 19 lutego 2015

Pogrzebali basy

Basy pogrzebano nad Olzą już po raz XXIII. Jak nakazuje tradycja imprezę zorganizowała w ostatnią noc karnawału, czyli we wtorek 17 lutego przed środą popielcową, Alina Bańczyk prowadząca restaurację w Domu Kultury ''STRZELNICA'' w Czeskim Cieszynie wspólnie z Kazem Nędzą Urbasiem prowadzącym zespół ''Torka''.
Pogrzebali basyO 12.00 instrument basowy złożono na marach i wyniesiono z lokalu, fot. indi


Tradycja „grzebania” basów sięga XIX wieku. Bas, jako najgłośniejszy instrument góralskiej kapali, symbolicznie milknie na czas Wielkiego Postu.
Jak zamilkł bas, to cała kapela już nie grała. Zaginie muzyczka, zaginie rozpusta, nie będzie śpiewania aż do śmiergusta – wyjaśnia Kazo Urbaś dodając, że po zdjęciu strun z instrumentu basowego, co miało miejsce punktualnie o dwunastej, serwowano żurek postny. Biesiadowano jeszcze nierzadko, ale już bez muzyki i bez tańców.

Podczas zorganizowanej w „Strzelnicy” imprezy bas złożono i wyniesiono na specjalnie przygotowanych ku temu marach. Przy świetle płonących pochodni za przykrytym czarnym całunem basem uformował się kondukt żałobny. Wcześniej jednak, zanim bas na marach został wyniesiony z lokalu, przy kilku kapelach regionalnych hucznie bawiono się w rytm góralskiej muzyki. - Jest to oprócz świetnej zabawy okazja do spotkania się ze sobą muzyków z całych Karpat. Tu nie ma scenariusza. Tu muzycy po prostu grają ze sobą. Dla muzyków granie to radość. Muzycy przyjeżdżają z ochotą, nie padają pytanie za ile i do której mają grać – cieszy się Kazo Urbaś.
Na „Pogrzebie basów”, odkąd jest organizowany w „Strzelnicy”, spotykają się również miłośnicy regionalnej tradycji z obu rozdzielonych graniczną Olzą części Śląska Cieszyńskiego. Na początku, przez wiele lat impreza organizowana była w prowadzonej przez Alinę Bańczyk restauracji „Targowa” na Starym Targu w Cieszynie. Po stracie lokalu organizacja „Pogrzebu” zawisła na włosku, jednak udało się imprezę zorganizować w Brackim Browarze Zamkowym. A ponieważ od jakiegoś czasu Alina Bańczyk prowadzi restaurację w KASS „Strzelnica” w Czeskim Cieszynie, naturalną koleją rzeczy było przeniesienie imprezy właśnie do tego lokalu. Zmiana jest istotna, gdyż duża przestrzeń, jaką organizatorzy nigdy wcześniej nie dysponowali, pozwala na rozwój imprezy. Już więc możemy zaplanować, że za rok ostatni wieczór karnawału spędzimy właśnie na tej imprezie. Kto nie był – warto ją zobaczyć, bo można nie tylko dobrze się bawić, ale także poznać ciekawą tradycję. A ci, którzy już raz byli na ogół chętnie wracają w kolejnych latach.
(indi)

-----------------

Nad Olzą pogrzebali basy

PogrzebBasów-4108_bt_iCZESKI CIESZYN / Zwyczajowo już ostatnia noc karnawału miłośnikom tradycji upłynęła na folklorystycznej imprezie „Pogrzeb basów” organizowanej od 23 lat przez Alinę Bańczyk i Kaza Urbasia.
O ile na przestrzeni tych lat „Pogrzeb basów” odbywał się w różnych miejscach, od prowadzanej przez Alinę Bańczyk restauracji „Targowa”, poprzez cieszyński Dom Narodowy na Browarze Brackim skończywszy, od kilku lat basy grzebane są tuż nad Olzą i tuż przy samej granicy, bo w KASS „Strzelnica”. Dzięki temu impreza stwarza jeszcze lepszą okazję do konsolidacji środowisk miłośników tradycji regionalnej z obu stron Olzy.
- Jestem rodowitą cieszyniaczką, a część mojej rodziny pochodzi z Zaolzia, z Łomnej, stąd też moje zainteresowanie folklorem – mówi Alina Bańczyk. Wyjaśnia, że pomysł na tę imprezę zrodził się przez przypadek. Przeglądając w Muzeum Śląska Cieszyńskiego stare fotografie, natknęła się na zdjęcie z 1890 roku, na którym uwieczniono właśnie taki symboliczny pogrzeb basów.
Pomyślała więc, że skoro taka tradycja była niegdyś, to warto do niej wrócić. Do pomysłu zapalił się też Kazo Nędza Urbaś z zespołu „Torka”, razem więc stworzyli imprezę o niepowtarzalnym, wspaniałym klimacie, na której nie powinno zabraknąć nikogo, komu bliska jest góralska muzyka i śląskocieszyńska tradycja.
- Jest to oprócz świetnej zabawy okazja do spotkania się ze sobą muzyków z całych Karpat. Tu nie ma scenariusza. Tu muzycy po prostu grają ze sobą. Dla muzyków granie to radość. Muzycy przyjeżdżają z ochotą, nie padają pytanie za ile i do której mają grać – cieszy się Kazo Urbaś.
- Jak zamilkł bas, to cała kapela już nie grała. Zaginie muzyczka, zaginie rozpusta, nie będzie śpiewania aż do śmiergusta – wyjaśnia Kazo Urbaś dodając, że po zdjęciu strun z instrumentu basowego, co miało miejsce punktualnie o dwunastej, serwowano żurek postny. Biesiadowano jeszcze nierzadko, ale już bez muzyki i bez tańców.
Podczas zorganizowanej w „Strzelnicy” imprezy bas złożono i wyniesiono na specjalnie przygotowanych ku temu marach. Przy świetle płonących pochodni za przykrytym czarnym całunem basem uformował się kondukt żałobny. Wcześniej jednak, zanim bas na marach został wyniesiony z lokalu, przy kilku kapelach regionalnych hucznie bawiono się w rytm góralskiej muzyki. (indi)

Wyróżnieni funkcjonariusze

Z okazji Święta Służby Więziennej (przypadającego na 16 lutego) w świetlicy Zakładu Karnego w Cieszynie odbyła się uroczysta odprawa związana z wręczeniem odznaczeń oraz awansów na wyższy stopień służbowy.
Dyrektor Zakładu Karnego w Cieszynie wręczył 14 funkcjonariuszom akt nadania wyższego stopnia służbowego. Dodatkowo dwóch cieszyńskich funkcjonariuszy otrzymało odznaki „Za zasługi w pracy penitencjarnej“.

Odznaki cieszyńskim funkcjonariuszom wręczono z nadania ministra sprawiedliwości Cezarego Grabarczyka. Odznaki „za zasługi w pracy penitencjarnej“ otrzymali: srebrną kpt. Rafał Kaczmarczyk, brązową mł. chor. Henryk Foltyn.

Kpt. Krzysztofowi Sojka minister sprawiedliwości Cezary Grabarczyk nadał z dniem 8 lutego 2015 roku stopień: majora służby więziennej. Natomiast z nadania dyrektora okręgowego służby więziennej w Katowicach płk Mirosława stopień starszego sierżanta sztabowego Służby Więziennej otrzymali: Sierż. sztab. Łukasz DANIELEC, Sierż. sztab. Seweryn GŁOWACKI, Sierż. sztab. Zbigniew NOWAK, Sierż. sztab. Sławomir PIPREK, Sierżanta sztabowego Służby Więziennej, St. sierż. Grzegorz STANIEK, Starszego sierżanta Służby Więziennej, Sierż. Ireneusz GLAJC, Sierż. Tomasz PRZYWARA, Sierżanta Służby Więziennej, Plut. Grzegorz GANDZEL, Plut. Grzegorz MISIUR. Plutonowego Służby Więziennej: St. kpr. Damian MATUSZEK, St. kpr. Adam SOSZKA; Starszego kaprala Służby Więziennej: Kpr. Adam HAJDUK, Kpr. Marcin MATUSIAK, Kpr. Patryk PINDEL.

Na koniec uroczystego apelu Dyrektor Zakładu Karnego w Cieszynie pogratulował wszystkim awansowanym i odznaczonym życząc sukcesów w służbie i poza nią.
(indi)

Oficyna Prochasków i album o legionach Polskich

Już dzisiaj, 19 lutego, o godz. 17.00 w sali konferencyjnej Książnicy Cieszyńskiej odbędzie się prelekcja poświęcona założonej w 1806 r. drukarni Tomasza Prochaski. Zostaną również zaprezentowane najstarsze publikacje tej słynnej cieszyńskiej oficyny.
Oficyna Prochasków i album o legionach Polskich
Drukarnia Prochasków przez ponad 130 lat pozostawała w rękach rodziny. Spod jej pras wychodziły najrozmaitsze książki, czasopisma, druki periodyczne, plakaty i ulotki, we wszystkich językach używanych na Śląsku Cieszyńskim. Spotkanie, które poprowadzi Małgorzata Szelong, jest już piątą prezentacją z cyklu „Cymelia i osobliwości”. Szczegółowe informacje: TUTAJ>>> 

Natomiast jutro, w piątek, 20 lutego o 16.00 warto przyjść do Książnicy na prezentację albumu o Legionach Polskich w latach 1914-1918. Publikacja została wydana w zeszłym roku dla uczczenia setnej rocznicy powstania tej formacji i wymarszu Pierwszej Kadrowej, a w piątkowe popołudnie zaprezentują go jego autorzy prof. Wiesława Wysocki oraz Wiktor Cygan.

Na ośmiuset stronicach zamieszczono ponad 1700 fotografii ukazujących legionistów podczas działań zbrojnych, ale także dokumentujących codzienne życie obozowe. Można zatem zobaczyć, jak wyglądały ćwiczenia, musztra, a również jak spędzano czas wolny, grając w karty, szachy czy w piłkę nożną. Ponadto autorzy postarali się, by nie zabrakło dokumentów, map, not biograficznych oficerów legionowych, przemówień, rozkazów, wspomnień, pamiętników i listów legionistów. Więcej informacji TUTAJ>>> 

(ÿ)

środa, 18 lutego 2015

Pasowano nowych czytelników


CZESKI CIESZYN / Biblioteka Miejska w Czeskim Cieszynie ma nowych czytelników. We wtorek, 17 lutego uroczyście pasowano na czytelników pierwszoklasistów z PSP w Czeskim Cieszynie.
Pasowanie na czytelnika pierwszoklasistów w Bibliotece Miejskiej w Czeskim Cieszynie organizowane jest już od wielu lat.
- W tym roku odbyło się według nowego scenariusza. Mieliśmy złą Królową Śniegu, którą dzieci musiały odczarować, spełniając różne zadania – mówi Ewa Sikora z Miejskiej Biblioteki, wyjaśniając, że dzieci, których rodzice oddali wcześniej zgłoszenia, stały się pełnoprawnymi czytelnikami i już tego dnia mogły samodzielnie wypożyczyć swoje pierwsze książki.
(indi)

18 lutego- Popielec

Środa Popielcowa zwiastuje czterdziestodniowy Wielki Post- okres pokuty i przygotowań przed świętami Wielkiej Nocy. Nazwę swą zawdzięcza od praktykowanego w Kościele rzymsko-katolickim zwyczaju posypywania głów wiernych popiołem.
„Z prochu powstałeś, w proch się obrócisz” mówi kapłan kładąc szczyptę popiołu na głowę. Przypomina tym samym odwieczną prawdę, że jesteśmy tu na tym świecie tylko przez chwilę naszej doczesnej pielgrzymki, a ponadto zmusza do samorefleksji i zastanowienia się nad swym życiem i postępowaniem. „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” - to druga formuła, jaką można usłyszeć z ust duchownego. To nawołanie do przewartościowania życia, odrzucenia grzechu, zmiany postępowania na lepsze i uwierzenie w moc Prawdy Chrystusowej głoszonej na kartach Pisma. W Kościele Ewangelickim Środa Popielcowa jest Dniem Pokuty.

Popielec miał swoje miejsce również w kalendarzu obrzędowości ludowej, o czym wspomina Jan Szymik w wydanej przez Sekcję Ludoznawczą PZKO książce „Doroczne zwyczaje i obrzędy na Śląsku Cieszyńskim”: „Gospodarze popiołem popielcowym posypują pola obsiane rżą (żytem), gospodynie zaś grządki przisady (rozsady kapusty). Magiczny ten zabieg ma zapewnić dobre plony. Popielec uchodzi też za dzień odpowiedni do wróżb miłosnych, głównie matrymonialnych.”

Tego dnia poszczono, niektórzy suszyli, czyli nie przyjmowali żadnych pokarmów albo ograniczali jedzenie do niezbędnego minimum. W tradycyjnej kuchni Śląska Cieszyńskiego podawano na śniadanie wode z chlebym; była to, jak to wyjaśnia Szymik, „pokrajana w kostki kromka czerstwego chleba zalana wrzątkiem, w którym ugotowano pokrajane w plasterki ząbki czosnku z dodatkiem kminku i szczyptą soli”. Na obiad bywał zwykle żur postny z nieokraszonymi ziemniakami, a na kolację „placek z pszennej żarnówki pieczony na blasze”. Do dziś Kościół rzymsko-katolicki zaleca tego dnia post ścisły, co oznacza, najedzenie się do syta tylko raz w ciągu dnia.

(ÿ)