wtorek, 7 lipca 2015

Warto wybrać się do Katowic

Warto wybrać się do Katowic. Do końca lipca bowiem wstęp do otwartego przed dwoma tygodniami Muzeum Śląskiego w Katowicach jest bezpłatny. Zwiedzanie zajmującej miejsce po kopalni ''Katowice'' (wcześniej ''Ferdynand'') placówki jest niezwykłą atrakcją. Ekspozycja w coraz bardziej popularnej w muzealnictwie formie multimedialnej prezentuje historię Górnego Śląska, łącznie z tzw. Zielonym Śląskiem Cieszyńskim od czasów najdawniejszych po rok 1989.
Warto wybrać się do KatowicKsiążnica Cieszyńska przy ul. Menniczej w Cieszynie? Nie! To fragment ekspozycji Muzeum Śląskiego w Katowicach, fot. indi
Cieszyniaków szczególnie może zainteresować sala poświęcona okresowi wieków średnich, gdzie umieszczono replikę rotundy św. Mikołaja ze Wzgórza Zamkowego oraz imitacje słynnych regałów Biblioteki Szersznikowskiej, na których umieszczono monitory, które można... kartkować, by zapoznać się z historią regionu. Interesująco przedstawione zostało również codzienne życie mieszkańców „czarnego” Śląska, można „wejść” do XIX-wiecznego familoka, a także do klasycznego blokowego mieszkania, w którym czas peerelowskiej szarości niemal się zatrzymał.

Muzeum pokazuje przede wszystkim codzienną przeszłość zwykłych ludzi, bez których nie byłoby etosu śląskiego. Zwrócił na to uwagę prof. Robert Traba - dyrektor Centrum Badań Historycznych PAN w Berlinie w wykładzie inaugurującym otwarcie tej najbardziej nowoczesnej placówki wystawienniczej w Polsce. Podkreślał, że powstanie otwieranej wąaśnie placówki stanowi próbę przywrócenia Śląskowi tożsamości.

W otwarciu dla zaproszonych gości (które - co warto dodać - odbyło się dzień po otwarciu dla zwykłych mieszkańców aglomeracji górnośląskiej) wśród licznych oficjeli z urzędów państwowych, wojewódzkich, z Sejmu i Senatu uczestniczyli również przedstawiciele z naszego regionu, m.in. Marian Dembiniok, dyrektor Muzeum Śląska Cieszyńskiego oraz Jan Ryłko, prezes Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego.
(ÿ)









----------------------------------------------------------------

Nowe Muzeum Śląskie bezpłatne do końca lipca

IMG_8941KATOWICE / Do końca lipca wstęp do otwartego przed dwoma tygodniami Muzeum Śląskiego w Katowicach jest bezpłatny. Postawiona na terenie dawnej kopalni „Katowice” (wcześniej „Ferdynand”) placówka w coraz bardziej popularnej w muzealnictwie formie multimedialnej prezentuje historię Górnego Śląska od czasów najdawniejszych po rok 1989.
Ekspozycja obejmuje teren całego Śląska, łącznie ze Śląskiem Cieszyńskim. Znajdziemy więc tam takie ciekawostki, jak replikę rotundy św. Mikołaja z cieszyńskiego Wzgórza Zamkowego czy imitację słynnych regałów Biblioteki Szersznikowskiej, na których umieszczono monitory, które można… kartkować, by zapoznać się z historią regionu. Interesująco przedstawione zostało również codzienne życie mieszkańców „czarnego” Śląska. Można „wejść” do XIX-wiecznego familoka, a także do klasycznego blokowego mieszkania, w którym czas peerelowskiej szarości niemal się zatrzymał.
Bo Muzeum traktuje przede wszystkim o zwykłych ludziach, bez których nie byłoby etosu śląskiego, na co zwrócił uwagę prof. Robert Traba – dyrektor Centrum Badań Historycznych PAN w Berlinie podczas wykładu inaugurującego otwarcie tej najbardziej nowoczesnej placówki wystawienniczej w Polsce. Dodał też, że powołanie jej do życia stanowi próbę przywrócenia Śląskowi tożsamości.
W uroczystym otwarciu dla zaproszonych gości (które – co warto dodać – odbyło się dzień po otwarciu dla zwykłych mieszkańców aglomeracji górnośląskiej) wśród licznych oficjeli z urzędów państwowych, wojewódzkich, z Sejmu i Senatu uczestniczyli również przedstawiciele naszego regionu z Janem Ryłko, prezesem Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego na czele. (ÿ)



poniedziałek, 6 lipca 2015

Odpust na Herczawie

HERCZAWA / W niedzielę 5 lipca przypadało wspomnienie świętych Apostołów Słowian Cyryla i Metodego. Tradycyjnie więc na Herczawie, gdzie znajduje się kościół pod ich wezwaniem, zorganizowano odpust.
Piesza pielgrzymka do herczawskiej świątyni wyruszyła zaraz po siódmej rano spod kościoła w Bukowcu, by zdążyć na odprawioną w języku polskim mszę św. Po uroczystości religijnej przyszedł czas na typową odpustową zabawę.
Ponad trzydziestostopniowy upał nie zniechęcił rzesz pielgrzymów, turystów i mieszkańców, którzy do Herczawy przyszli z Polski, Republiki Czeskiej i Słowacji ochłody szukając pod parasolami, pod zadaszeniem przy scenie oraz w kuflu chłodnego piwa.
Wśród licznie rozstawionych straganów nie zabrakło tradycyjnych piernikowych serduszek, regionalnego jadła i napitków, rękodzieła a także przysłowiowej już odpustowej tandety.
Natomiast po południu zagrali odpustowym gościom „Gorole”. (ÿ)

Polskie szkolnictwo za Olzą

Tak jak i w Polsce końcem czerwca rok szkolny zakończył się i w sąsiednich krajach. Dla naszych rodaków za Olzą nie wszędzie 26 czerwca. Uczniowie niektórych polskich szkół na Zaolziu, jak np. w Jabłonkowie i w Ropicy świadectwa odbierali dopiero w poniedziałek 29 czerwca, a w Bystrzycy dopiero we wtorek, 30 czerwca.
Polskie szkolnictwo za OlząPodczas akademii kończących rok szkolny uroczyście witani są uczniowie klas pierwszych a żegnani uczniowie klas dziewiątych. Na zdjęciu zakończenie ro
W sumie świadectwa ukończenia kolejnych klas szkół podstawowych z polskim językiem nauczania odebrało w dwóch powiatach, karwińskim i frydecko-misteckim 1781 uczniów, natomiast szkół średnich 383, z czego 336 uczniów polskiego gimnazjum w Czeskim Cieszynie oraz 47 uczniów polskojęzycznych uczących się w mieszanych klasach Akademii Handlowej w Czeskim Cieszynie.

Koniec roku szkolnego to okazja do przygotowania uroczystych akademii. Najlepsi uczniowie odbierają wyróżnienia, przygotowywany jest też program artystyczny. Witani są pierwszacy, a żegnani "dziewiątacy". Trzeba bowiem pamiętać, że w Republice Czeskiej szkoła podstawowa liczy 9 klas. Uczniowie rozpoczynają naukę w wieku 6 lat, po czym przez kolejne 9 lat chodzą do szkoły podstawowej. W mniejszych miejscowościach funkcjonują tak zwane szkoły małoklasowe, do których uczęszczają dzieci z klas 1 – 5, po czym kontynuują naukę w kolejnych klasach w szkole zbiorczej w większej miejscowości. Polskie szkoły pełne, w których funkcjonują klasy od 1 do 9 na Zaolziu są w Czeskim Cieszynie, Lutyni Dolnej, Hawierzowie-Błędowicach, Suchej Górnej, Karwinie Frysztacie, Trzyńcu, Bystrzycy, Gnojniku, Jabłonkowie, Wędryni, natomiast małoklasowe w Olbrachcicach, Czeskim Cieszynie – Sibicy, Orłowej Lutyni, Stonawie Hołkowicach, Cierlicku, Bukowcu, Dolnej Łomnej, Gródku, Koszarzyskach, Nawsiu, Oldrzychowicach, Ropicy, Trzyńcu Łyżbicach, Mostach koło Jabłonkowa i Milikowie.

Polskie szkoły to miejsca, w których pielęgnowana jest polskość wśród rdzennych mieszkańców Zaolzia o polskiej narodowości. Dlatego też zakończenie roku szkolnego jest okazją do uroczystego przekazania uczniom ostatnich klas, którzy postanowili zostać członkami Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego, legitymacji członkowskich.

(indi)

II Festiwal Zaolziański w Chorzowie

W miniony weekend (27-28 czerwca) w chorzowskim Parku Śląskim odbył się II Festiwal Zaolziański. Na scenie wystąpiły zespoły muzyczne z lewego brzegu Olzy, nie zabrakło też wędryńskich ''Gimnastów'', którzy ustawiali żywe piramidy. Impreza miała na celu przybliżenie mieszkańcom aglomeracji górnośląskiej kultury zaolziańskich Polaków.
II Festiwal Zaolziański w ChorzowiePopisy wędryńskich Gimnastów zrobiła wielkie wrażenie na publiczności, fot. indi
— Niestety problem jest taki, że świadomość istnienia rzeszy Polaków po drugiej stronie Olzy wśród mieszkańców Polski, a nawet naszego województwa, jest naprawdę nikła — skonstatował podczas otwarcia Festiwalu jego pomysłodawca i główny organizator Dariusz Zalega, prezes stowarzyszenia Grupa Twórcza „Ocochodzi” i natychmiast dodał, że poprzez organizowanie tego typu imprez promujących Zaolzie może dojść do zmiany w owym braku postrzegania rodaków w Republice Czeskiej.

Wtórował mu prezes Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego Jan Ryłko. — Mam nadzieję, że to spotkanie przyczyni się do lepszego poznania nas, Polaków na Zaolziu, żebyście się w ogóle dowiedzieli o tym, że tam jesteśmy, że potrafimy mówić po polsku i byście przyjeżdżali także i do nas na Zaolzie na nasze polskie imprezy.

Mimo że jest to społeczność kilkudziesięciotysięczna, to działa tam sporo zespołów tanecznych, kapel ludowych, formacji rockowych, grup teatralnych. Odwiedzający Park Śląski mogli posłuchać m.in. chóru „Melodia” z Nawsia, ludowych kapel Bukóń i Lipka oraz pobawić się przy modren-roots-reggae karwińskiej formacji SilesiJah All Stars. Dla najmłodszych wystąpiły amatorskie teatrzyki dziecięce z Nieborów „Gapcio” z „Czerwonym kapturkiem” i „Gapa2” z kryminalnym spektaklem „historia pewnego morderstwa”, a także profesjonaliści ze sceny lalkowej „Bajka” Teatru Cieszyńskiego ze śląskocieszyńską wersją bajki „O kiju samobiju”. Jednak największym powodzeniem cieszyły się popisy akrobatyczne wspomnianych już „Gimnastów”.

Natomiast w pobliskim pubie Rebel Garden została zaprezentowana wystawa planszowa autorstwa naszej redakcyjnej koleżanki Beaty (indi) Tyrny i Jarosława jot-Drużyckiego „Zaolzie. Fenomen aktywności”, która w przyszłości ma się pojawić w Bibliotece Śląskiej w Katowicach i w innych ośrodkach kultury województwa śląskiego.

II Festiwal Zaolziański został zorganizowany przez stowarzyszenie Grupa Twórcza „Ocochodzi” przy współpracy PZKO, Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Parku Śląskiego w Chorzowie. Dariusz Zalega już zapowiedział, że w przyszłym roku czeka nas kolejna edycja tej jedynej w Polsce imprezy promującej Zaolzie.

(ÿ)








Historiografia a tożsamość regionalna

Najnowsza książka prof. Janusza Spyry zatytułowana ''Historiografia a tożsamość regionalna w czasach nowożytnych (na przykładzie Śląska Cieszyńskiego w XVI- pocz. XX w.)'' próbuje odpowiedzieć na pytanie w jaki sposób świadomość historyczna wpływa na kształtowanie tożsamości regionalnej. Autor zaprezentował ją podczas spotkania autorskiego, które zorganizowano w sali konferencyjnej Książnicy Cieszyńskiej.
Historiografia a tożsamość regionalnaJanusz Spyra próbuje odpowiedzieć na pytanie w jaki sposób świadomość historyczna wpływa na kształtowanie tożsamości regionalnej, fot. indi
Na wstępie spotkania dyrektor Książnicy Krzysztof Szelong zauważył, że odkrywana przez naukowców rzeczywistość historyczna nadal nie dociera do przeciętnych odbiorców, do których docierają wciąż głównie mity. -Ta książka jest już nie próbą walki z błędnymi przekonaniami, a próbą ich zbadania, próbą ich rozpoznania i stwierdzenia w jakim stopniu wpływają one na kształt świadomości historycznej i ostatecznie na kształt tożsamości. Właśnie o tożsamości regionalnej na Śląsku Cieszyńskim dyskutuje się bardzo dużo. Jest to to temat, w którym wszyscy są ekspertami – zauważył stwierdzając, że profesor pierwszy zmierzył się z rozpoznaniem historycznym tożsamości regionalnej, postanowił zbadać, w jaki sposób świadomość historyczna wpływa na kształtowanie tejże tożsamości regionalnej.
Rozkodował ją, rozpoznał jej genealogię – mówił Szelong dodając, że kolejnym atutem tej publikacji jest to, że jest jednym z nielicznych dzieł historycznych na cieszyńskim rynku, które zawiera pogłębioną refleksję na temat faktów, konsekwencji z nich wynikających i rzuca to na szersze tło. - Praca powstała jako dopełnienie moich długoletnich badań nad historią Śląska Cieszyńskiego i Cieszyna – potwierdził Spyra.

Naukowiec zauważył, że region cieszyński odróżnia od innych regionów fakt, że w procesie poznawania przeszłości uczestniczą wszystkie warstwy społeczne. Oczywiście po kolei, najpierw dwór, ale później też i szlachta, i mieszczanie, duchowieństwo, a także chłopi, co jest ewenementem. Przyznał, że interesują go nie tylko same fakty historyczne, ale także to, co dawniej ludzie mieli w głowach, co wiedzieli o przeszłości. - Dlatego historia jest nauką polityczną, jak mówiła już Maria Teresa. Badanie historii dla niej samej praktycznie w dawnych czasach nie istniało. Każdy, kto interesował się historią, interesował się nią w jakimś celu. Dla duchownych przykładowo ważne było nie to, by wiedzieć. Obejmowali fary po wygnanych pastorach i interesowało ich ile do parafii przypisanych jest dóbr – wyliczał wyjaśniając, że innym aspektem była chęć pokazania, że zawsze dominowała w Cieszyńskiem wiara katolicka. Z kolei pastorzy ewangeliccy dążyli do poznania Śląska Cieszyńskiego dokładnie w odwrotnym kierunku - żeby udowodnić, że kościół protestancki nie jest tu przypadkiem.
- Na przykładzie duchownych starałem się pokazać, że każdy jest zainteresowany tym, by historię wykorzystać do własnych interesów – wyjaśnił autor. Zauważył, że to że wiedza historyczna jest powierzchowna, subiektywna, to nikogo nie dziwi podając najprostszy przykład jak historia Cieszyna przez 400 lat doprowadziła do powstania legendy o Trzech Braciach, którą znamy dzisiaj. Powiedzmy szczerze. Szczegółowa znajomość historii nie jest przeciętnemu człowiekowi potrzebna. Potrzebny jest mu ogólny ogląd tego, co się działo. Historiografia pełniła rolę bardziej tożsamościową, aniżeli poznawczą. Dla nas historyków ważne jest to, co ludzie wiedzą o czasach minionych. A praktyczne poznawanie historii odbywało i nadal odbywa się podczas corocznych uroczystości i jubileuszy różnych instytucji – wyjaśniał Spyra.

Historia wpływa na tożsamość i tą dawną, i współczesną. Wiedza historyczna się poszerza, poprawia się metodologia, ale natura ludzka jest niezmienna... - podsumował Szelong podając przykład powielania do dzisiaj błędnych informacji na temat św. Melchiora mimo, że dr Gojnkczek przed paru laty dowiódł, że św Melchior nie pochodził z rodu szlacheckiego z Grodźca. - Przyłączyłbym się do apelu żeby zmierzyć się z problematyką tożsamości regionalnej, połączyć siły socjologów i historyków także w kwestii polityki historycznej, rozpoznania zagadnienia jak obecność bądź nieobecność polityki historycznej wpływa na poczucie tożsamości regionalnej na śląsku.

(indi)

środa, 1 lipca 2015

Zakończenie roku szkolnego w PSP w Czeskim Cieszynie

Teatr z przesłaniem na dziedzińcu Muzeum

W piątkowe popołudnie 26 czerwca dzieci obejrzeć mogły na Dziedzińcu Muzeum Śląska Cieszyńskiego bajkę w wykonaniu warszawskiego Teatru Dobrego Serca.
Teatr z przesłaniem na dziedzińcu MuzeumBajkę z zainteresowaniem oglądali zarówno najmłodsi, jak i starsi, fot. indi
Dwoje profesjonalnych aktorów wystawiło sztukę „Baśniowy pokoik”. Spektakl z zainteresowaniem śledziły dzieci w różnym wieku. Wzorowana na biblijnej przypowieści o synu marnotrawnym fabuła opowiadała o piesku Czarusiu, który porzuca rodzinną budę i kochającego Tatę, by zdobyć pierwszą nagrodę na wystawie psów w Mieście Róż. Sympatyczne kukiełki piesków i innych bohaterów i profesjonalna gra aktorów, którzy raz grali kukiełkami, a raz sami w kostiumach ogrywali postaci kotów sprawiły, że spektakl był ciekawym wydarzeniem artystycznym. Ale nie tylko. Fabuła niosła bowiem pewien morał, a widzowie z pewnością wyciągnęli z obejrzanej historii konkretne wnioski. - Że nie warto porzucać domu – powiedziała nam zapytana po spektaklu o to, czego się zeń dowiedziała ośmioletnia Kasia.

Spektakl w wykonaniu Teatru Dobrego Serca na dziedzińcu cieszyńskiego Muzeum zorganizowało Stowarzyszenie „Być Razem” i Centrum Profilaktyki Edukacji i Terapii "Kontakt". Inicjatywa bardzo trafiona w przeddzień wakacji. Dzieci zarówno obejrzały ciekawy spektakl i spędziły czas na kontakcie ze sztuką, teatrem, ale też zapewne zapamiętały, że domu rodzinnego opuszczać nie warto, co w wakacje zdarza się starszym nastolatkom.

(indi)