czwartek, 18 grudnia 2014

Światełko pokoju wędruje

Harcerze z Hufca Ziemi Cieszyńskiej co roku przenoszą betlejemnskie światełko pokoju. Tak jest i tego roku. W niedzielę, 14 grudnia ze zlotu w Zakopanem przywiózł go reprezentant Hufca Ziemi Cieszyńskiej Krzysztof Parchański. Tak zapalony w Betlejem ogień dotarł do Cieszyna i wszystkich miejscowości, w których działają drużyny naszego hufca. W tygodniu harcerze roznoszą go do licznych instytucji, z których można także zabrać światełko do domów, do czego gorąco zachęcają.
Światełko pokoju wędrujeHarcerze betlejemskie światełko pokoju przekazali m.inn. pracownikom Domu Narodowego, fot. indi
Co roku temu betlejemnskiemu światłu towarzyszy pewna myśl przewodnia. W tym roku jest to myśl: pokój jest w nas. Czyli zaczynamy od pokoju w samych w sobie. I jeżeli mamy ten pokój w nas, to możemy nim promieniować innym ludziom. Przychodzimy więc do państwa z betlejemskim światłem pokoju, z życzeniami, żeby ten pokój się u państwa rozprzestrzeniał i polecam zabrać ten ogień dalej, do domów, żeby także na państwa stołach wigilijnych zawitał, żeby państwo obdzielili nim również swoją rodzinę, swoich przyjaciół, żeby ten pokój wędrował jeszcze dalej – mówiła w kolejnych miejscach, które cieszyńscy harcerze odwiedzili Danuta Huczała z Komendy Hufca Ziemi Cieszyńskiej.

W czwartek, 18 grudnia cieszyńscy harcerze betlejemskie światełko zanieśli do Starostwa, Straży Miejskiej, Muzeum Śląska Cieszyńskiego, COK Domu Narodowego, na Zamek, do Banku Spółdzielczego, siedziby ZNP, Burmistrza Miasta Cieszyna oraz na sesję RM.

Natomiast piątka druhów: Alicja Stalmach, Tomasz Rojek, Jakub Postrzednik i Krzysztof Parchański płyną właśnie z Betlejemskim Światłem Pokoju do Szwecji i Danii, aby przekazać je tamtejszym skautom. Mają przed sobą około 360 mil morskich.
(indi)

środa, 17 grudnia 2014

Zgromadzenie Górali Śląskich

Członkowie Oddziału Górali Śląskich Związku Podhalan 15 grudnia spotkali się w Mostach koło Jabłonkowa na IV Zgromadzeniu Górali Śląskich. Zjazd był okazją do wymiany doświadczeń, konsultowania planów.
Przedstawiciele poszczególnych ognisk opowiadali pozostałym członkom Oddziału, co robią. Tadeusz Papierzyński z ogniska w Istebnej opowiadał o swoim wyjeździe do Australii, Andrzej Niedoba z ogniska w Mostach o realizacji programów związanych z kulturą górali śląskich. – Każdy informował, co w swojej miejscowości robi, jakie były i będą imprezy – wyjaśnia Zygmunt Greń, prezes Ogniska Górali Breńskich.

Już na wstępie delegaci z polskiej części Śląska Cieszyńskiego zachwycali się salą domu PZKO w Mostach, w której odbył się zjazd.
Jest to chyba jedna z bardziej reprezentacyjnych sal typowo związanych z regionem - zauważył w rozmowie z ox.pl Józef Michałek, prezes Oddziału Górali Śląskich. – Wszyscy byliśmy pod wrażeniem, jak wspaniale można było urządzić w góralskim stylu tak dużą salę. No i sama organizacja ze strony Zaozliaków była perfekcyjna – dodaje Zygmunt Greń, prezes Ogniska Górali Breńskich Oddziału Górali Ślaskich.

Każde Ognisko Górali, a mamy ich na Śląsku Cieszyńskim 8, w tym 2 w zachodniej części Śląska Cieszyńskiego, czyli na Zaolziu prowadzi swoją działalność. W przyszłym roku Oddział Górali Śląskich będzie obchodził jubileusz 10 lat działalności. - Gdy zakładaliśmy Oddział bardzo dużo ludzi mówiło nam, że nie przetrzyma to dłużej, niż dwa, trzy lata dla tego, że nazwa Związek Podhalan jest tutaj źle odbierana. Cały czas odnosiliśmy to pojęcie do tego, że są to górale, którzy żyją pod halami, czyli opierają swoją gospodarkę na pasterstwie – wyjaśnia Józef Michałek dodając, że chyba jednak udało się widocznymi efektami działalności, prowadzeniem programów dotyczących pasterstwa, jak choćby owca + przełamać niechęć do nazwy, czego najlepszym dowodem fakt, że na zjeździe w Mostach w szeregi Oddziału Górali Śląskich Związku Podhalan wstąpiła spora grupka Wiślan.
Dziesięciolecie Oddziału oczywiście zostanie uczczone. – Jednak już przyjęliśmy, że nie będziemy robić jednego oddziałowego wielkiego święta, a przez cały rok jubileusz obchodzony będzie przy okazji tego, co się cały czas dzieje, co organizują poszczególne ogniska. Czyli przy okazji corocznych imprez, takich jak święto Dobrego Pasterza z uroczystą mszą i prezentacjami rękodzieła w Istebnej, przy mieszaniu owiec w Koniakowie, w Brennej przy Mistrzostwach Górali Karpat w Koszeniu Łąki i święcie ziół i jagnięciny w Koziej Zagrodzie oraz Mistrzostwach Polski w Zjeździe na Tynionkach, w Koszarzyskach przy paleniu miylyrza – wylicza Józef Michałek.

Co daje Góralom Śląskim członkostwo w organizacji? - Przede wszystkim wzajemne kontakty, wymianę doświadczeń, wzajemne promowanie swoich imprez – mówi Zygmunt Greń. Poznajemy też nawzajem swoją kulturę. Na przykład zupełnie inna jest gwara w Brennej, inna w Wiśle, a jeszcze inna na Zaolziu. I oni wciąż mówią po naszymu, u nich gwara nie zanika tak, jak po naszej stronie Śląska Cieszyńskiego, gdzie gwara albo zamiera, albo poddaje się naleciałościom gwary górnośląskiej – dodaje.

Zjazd stał się także okazją do wręczenia dyplomów i podziękowań. Nadany przez Związek Podhalan tytuł Zasłużonego dla Kultury Góralskiej otrzymali Piotr Kohut i Józef Michałek. Były też podziękowania dla Zbigniewa Wałacha za organizację corocznych Gajdoszy, Zaduszek Istebniańskich i działalność edukacyjną, dla Zespołów: Tadka Papierzyńskiego za działalność Zespołu Istebna, Urszuli Gruszki prowadzącej Zespół Koniaków i Elżbiety Hubczyk z zespołu Kotarzanie.– Wszystkie zespoły, które współpracują ze Związkiem Podhalan, czyli Istebna, Koniaków i Kotarzanie z Brennej są laureatami Złotego Serca Żywieckiego, co jest dużym osiągnięciem – podkreśla Józef Michałek.

Na Zjeździe w Mostach był nowy Prezes ZG ZP Andrzej Skupień. W swych przemówieniach zwrócił uwagę przede wszystkim na kwestie działalnośći zespołów i włączania w działalność góralską młodzieży. Sporo uwagi poświęcił tematowi edukacji regionalnej. – Bardzo tego nam potrzeba w szkołach, placówkach. Trzeba znaleźć jakąś formułę i sposób finansowania – mówi Józef Michałek wyjaśniając, że działaczom góralskim marzy się, by przede wszystkim choćby jedną godziną zaakcentować w szkołach, że w ogóle takie pojęcie funkcjonuje. - Oswajać ludzi z pojęciem edukacji regionalnej – dodaje. - Myślimy także o pozyskaniu dotacji z Urzędu Marszałkowskiego na zachowanie starych drewnianych góralskich chałup i utworzenie szlaku beskidzkiej architektury drewnianej – dodaje Zygmunt Greń

Władze Oddziału Górali Śląskich, choć był to zjazd sprawozdawczo-wyborczy, nie zmieniły się. Zmiany, jak zapowiada prezes poprzedniej i obecnej kadencji Józef Michałek, nastąpią za kolejne trzy lata. Obecnie Zarząd Oddziału Górali Śląskich tworzą: Prezes: Józef Michałek (Istebna). Zarząd: Elżbieta Hubczyk (Brenna) Zbigniew Wałach (Istebna), Łucja Dusek-Francuz (Jaworzynka), Agnieszka Kierczak (Jaworzynka), Henryk Kukuczka (Istebna), Bartłomiej Rybka (Koniaków), Jan Kożdoń (Koszarzyska R.Cz.), Edward Krysta (Ustroń), Andrzej Niedoba (Mosty koło Jabłonkowa R.Cz.), Lenka Kożdoń (Koszarzyska R.Cz.), Zygmunt Greń (Brenna). Komisja Rewizyjna: Adrian Francuz, Teresa Zowada, Józef Straka, Andrzej Kawulok, Helena Lipowska. Sąd Koleżeński: Piotr Kohut, Grzegorz Rucki, Wiesław Gawlas, Marian Bocek, Krystyna Straka.

Na koniec zjazdu działacze z ogniska w Brennej zadeklarowali się, iż następny zjazd, za trzy lata, organizowany będzie w Brennej. - Byli pod takim wrażeniem sali Domu PZKO w Mostach koło Jabłonkowa, iż wymyślili, by w takim samym stylu odremontować były Dom Ludowy w Brennej, by służył on społeczności lokalnej na miejsca tego typu spotkań – mówi Józef Michałek. – W Mostach był z nami nowy wójt Jerzy Pilch. Mam nadzieję, że działalność naszej organizacji zrobiła na nim dobre wrażenie i będzie nas popierał – dodaje Zygmunt Greń.
(indi)

wtorek, 16 grudnia 2014

Najstarsze, największe, najcenniejsze?

Największą i najmniejszą książkę ze zbiorów Książnicy Cieszyńskiej, czyli napisany ręcznie na pergaminie graduał maryjny zawierający m. in. tekst i zapis nutowy Bogurodzicy oraz miniaturowemy modlitewnik należący wg tradycji do ostatniej cieszyńskiej księżnej Elżbiety Lukrecji oraz wiele innych osobliwości z zabytkowego księgozbioru obejrzeć można będzie 18 grudnia o 15.00 w Książnicy Cieszyńskiej.
Cieszyńska instytucja o światowej renomie obchodzi właśnie jubileusz 20-lecia istnienia. To właśnie z tej okazji czwartkowym wernisażem i wykładem Anny Rusnok, zatytułowanym „Wielka jak i stół i maleńka jak pudełko zapałek” rozpocznie się cykl prezentacji najcenniejszych i najciekawszych zbiorów Książnicy. Prelekcji towarzyszyć będzie pokaz obu cymeliów. Ze względu na konieczność szczególnej ochrony rękopisy te, podobnie jak kilka innych cennych obiektów, będzie można zobaczyć tylko podczas wernisażu. - Na samej ekspozycji, która potrwa do 10 kwietnia 2015 r., wystawiane będą zaś tylko ich reprodukcje – informuje Jolanta Sztuchlik.

Podczas prezentacji i zwiedzania wystawy zobaczyć będzie można znacznie więcej ciekawych i nierzadko zaskakujących historii na temat zgromadzonych na wystawie obiektów. Na przyszły rok planowane jest też wydawnictwo prezentujące skarby Książnicy Cieszyńskiej.
Wernisaż wystawy „Najstarsze, największe, najcenniejsze…”, prezentującej przechowywane w naszych zbiorach cymelia i osobliwości to dopiero początek cyklu siedmiu kolejnych wystaw – informuje dyrektor Książnicy Cieszyńskiej Krzysztof Szelong zapraszając na prezentacje i podkreślając, że kolejne wystawy oglądać będziemy od stycznia do kwietnia 2015.
(indi)

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Kalendarz Beskidzki na cieszyńskim Zamku

W niedzielne popołudnie na Zamku Cieszyn zorganizowano spotkanie z wydawcami i niektórymi autorami Kalendarza Beskidzkiego. Wydawnictwo porusza tematy z terenu od Soły po Ostrawicę. Jednak podczas spotkania zorganizowanego nad Olzą zwracano uwagę na te dotyczące Śląska Cieszyńskiego, a wśród nich dominowała tematyka z zachodniego brzegu Olzy.
Kalendarz Beskidzki na cieszyńskim ZamkuJednym z autorów jest skoczowianin Szymon Broda, fot. indi
Staramy się kontynuować linię programową pisma, którą wyznaczył pierwszy red. naczelny Władysław Czaja. Umieszczał on teksty o wartościowych postaciach kultury i życia społecznego oraz wydarzeniach przełomowych dla mieszkańców beskidzkiej ziemi. Dlatego także w niniejszym wydaniu nie brak artykułów o ludziach, którzy pozytywnie odpowiadają na pytanie, po co jest człowiek – wyznawcach dobra, piękna, prawdy, którzy dostrzegają wartość w drugim człowieku, jego mozole i wielkich dziełach, którzy podają w życiu pomocną dłoń innym, a bliźnich kształtują na swoje podobieństwo – mówi Redaktor Naczelny Kalendarza Jan Picheta dodając, że w gazetach, tygodnikach, a nawet miesięcznikach nie poświęca się dużo miejsca reportażom o rodzinach czy ludziach, którzy są opokami wartości.
- Reportaż jest w ogóle formą coraz mniej obecną w czasopismach. W Kalendarzu Beskidzkim jest go pod dostatkiem. Nasz rocznik wypełnia niszę, którą stworzyła współczesna „pospieszna” żurnalistyka
 – stwierdza Picheta.

Spośród cieszyńskich autorów znajdziemy m.in. teksty Szymona Brody ze Skoczowa czy Władysławy Magiery z Cieszyna, która, choć znana głównie z propagowania postaci zasłużonych dla historii regionu kobiet, napisała tym razem także o kilku mężczyznach i całych rodach.
Ostatnio ktoś mi powiedział, że powinnam pisać o mężczyznach tych wyjątkowych kobiet, ponieważ gdyby nie tolerancja mężczyzn, to nie było by tych wyjątkowych kobiet, chyba że świadomie wybrałyby samotność– stwierdziła Władysława Magiera.

Na koniec szefująca Towarzystwu Miłośników Bielska Białej i Podbeskidzia, czyli wydawcy Kalendarza Beskidzkiego, Grażyna Staniszewska stwierdziła, że w przyszłym roku z pewnością w Kalendarzu pojawi się coś o przedsiębiorczości. – Mało kto w samym Bielsku, a co dopiero w regionie wie, że w Województwie Bielskim w 1988 roku była pierwsza Izba Gospodarcza – zauważyła Grażyna Staniszewska dodając, że za równie ciekawy temat do opisania jawi się jej zjawisko, jakim jest Zamek Cieszyn. – Cała Polska jest zachwycona Zamkiem Cieszyn, a cieszyniacy mało go dostrzegają – zauważyła Grażyna Staniszewska, a dyrektor Zamku Cieszyn Ewa Gołębiowska przyznała, że tekst o Zamku bardzo by ją na przypadające na kolejny rok jego dziesięciolecie ucieszył.
(indi)






Unikatowe zielniki w Cieszynie

Zielniki. Zasuszone roślinki wklejone do zeszytu i opisane. Każdy chyba zna to ze szkoły. Jednak gdy są to roślinki wklejane do specjalnych kwestionariuszy przed 60 laty, mamy już do czynienia z unikatowym i niezwykle cennym dla naukowców materiałem poznawczym. W Europie jest jeden taki zbiór. Znajduje się w archiwum cieszyńskiego Uniwersytetu Śląskiego.
Unikatowe zielniki w Cieszyniedr Agnieszka Pieńczak na tle metrów bieżących ankiet, fot. indi
Jest to jedyny taki zbiór w Europie. Myśmy nie zdawały sobie do końca sprawy, co posiadamy, jakie jest to bogactwo. Dopiero uświadomił nas, jak był u nas, etnobotanik Łukasz Łuczaj, który podkreślał, że jest to unikat na skalę europejską. Mówił o naszych zielnikach w Stanach, tak więc Atlas jest znany za oceanem – mówi dr Agnieszka Pieńczak z cieszyńskiego UŚ dodając, że choć znany za oceanem nie jest zbyt znany w kraju, co, ma nadzieje, zmieni jego digitalizacja i udostępnienie w sieci.

Skąd takie perełki znalazły się w Cieszynie? Jak wyjaśnia dr Agnieszka Pieńczak zbiory Polskiego Atlasu Etnograficznego zostały przekazane w 2000 roku z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN. Kiedyś był to Instytut Historii Kultury Materialnej. Zajmował się badaniami etnograficznymi na terenie całego kraju. – Efekty tych badań są na tych półkach – dr Agnieszka Pieńczak wskazuje na rzędy dokumentów. - Blisko trzy i pół tysiąca kwestionariuszy wywiadu. Ilość jest imponująca. Kwestionariusze opisują 12 tematów węzłowych, głównych. Mamy informacje na temat zbieractwa, odzieży ludowej, opisujące kulturę społeczną, przede wszystkim obrzędowość rodzinną i kulturę duchową, czyli wiedza i wierzenia ludowe – wyjaśnia Agnieszka Pieńczak dodając, że jest to kilkanaście metrów bieżących ankiet. - Rozpoczynamy prace, które mają na celu również inwentaryzację zbiorów, ale w głównej mierze ich digitalizację i udostępnianie – wyjaśnia Agnieszka Pieńczak. Dzięki temu z archiwalnej półki, o której istnieniu nie wiedzą nawet wszyscy studenci UŚ, nie mówiąc o szerszym gronie potencjalnych odbiorców, cenne zbiory powędrują do sieci, gdzie zapoznać z nimi będzie mógł się każdy. – Zależy nam, żeby spopularyzować atlas. Żeby ta wiedza etnograficzna zbierana przez dekady, od lat pięćdziesiątych, faktycznie trafiła do osób zainteresowanych kulturą wiejską.

Materiały były zbierane w sposób systematyczny, nie przypadkowy. Wysyłano kwestionariusze ankiet do przedstawicieli wybranych zakątków w około 100 miejscowościach na terenie całego kraju. Czy są jakieś z naszego terenu? – Spotkałam się z ankietą pochodzącą z Hażlacha – mówi Agnieszka Pieńczak dodając, że wszystkich jeszcze nie przejrzała, być może będą więc i kolejne ze Śląska Cieszyńskiego. Wypełniający ankiety podawali nazwy rośliny, do czego się ją używało, czy obecnie jest zbierana. Jakość ankiet jest różna. Zdarzają się bardzo dobrze wypełnione ankiety. A przecież wszyscy byli amatorami.

Ankiety, o których mówimy, wypełniane były w latach 1948-52. Były to pierwsze materiały uzyskiwane przez Polski Atlas Etnograficzny. – Dla tego są bardzo cenne. Ale ich stan jest bardzo zły. Karty są poszarpane, zdarzają się na nich dziury, papier jest żółty – wylicza Agnieszka Pieńczak wyjaśniając, dlaczego stare materiały są żółte. Kiedyś bowiem pisano na kwaśnym papierze, który z biegiem lat degraduje się żółknąc. Jest na to sposób – odkwaszanie papieru. Stare zielniki trzeba wpierw wzmocnić i ponaprawiać, żeby móc je zdigitalizować. I tak ze względu na stan papieru nie wchodzi tu w grę skanowanie. Nawet po odpowiedniej konserwacji będzie to papier delikatny. Przy takich starych i zniszczonych materiałach stosuje się digitalizację aparatem cyfrowym.

Zielniki z Cieszyna powędrują więc wpierw do konserwacji do specjalistycznego zakładu we Wrocławiu, a po konserwacji i digitalizacji do sieci. Wszystko to możliwe jest dzięki grantowi, który na ten cel udało się pozyskać. W grancie naukowym pt. „Polski Atlas Etnograficzny – opracowanie naukowe, elektroniczny katalog danych, publikacja zasobów w sieci Internet, etap I” uczestniczą wspólnie Pracownicy cieszyńskiego Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej oraz Polskiego Instytutu Antropologii z Warszawy (we współpracy z Instytutem Archeologii i Etnologii PAN oraz Polskim Towarzystwem Ludoznawczym).
Dzięki współpracy tych instytucji możliwe stało się rozpoczęcie długofalowych prac badawczych w zakresie wzbogacania dziedzictwa kulturowego i narodowego o unikatową dokumentację etnograficzną z kilku ostatnich dekad poprzez opracowanie naukowe w formie spójnej, syntetycznej, cyfrowej kolekcji zasobów archiwalnych Polskiego Atlasu Etnograficznego. Dotyczy to wielotysięcznej kolekcji map, czarnobiałych fotografii oraz unikatowych ankiet z zielnikami, które stopniowo będą prezentowane na stronie internetowej www.archiwumpae.us.edu.pl. W grancie uczestniczą: Zygmunt Kłodnicki, Agnieszka Pieńczak, Joanna Koźmińska, Edyta Diakowska-Kohut, Jacek Szczyrbowski, Michał Rauszer, Krzysztof Kasprzyński, Krystian Firla, Sławek Szewieczek oraz Bartosz Chromik. - Dzięki życzliwości władz Wydziału Etnologii i Nauk o Edukacji finalizujemy już prace związane z modernizacją pracowni digitalizacyjnej – dodaje Agnieszka Pieńczak.
(indi)

Wigilijka Klubu Nauczycieli Emerytów (zdjęcia)


CZESKI CIESZYN / W czwartkowe dopołudnie 11 grudnia spotkali się członkowie Klubu Nauczycieli Emerytów przy Towarzystwie Nauczycieli Polskich w Republice Czeskiej. Tradycyjne, coroczne spotkanie opłatkowe zorganizowali sobie w KASS „Strzelnica”.
Program artystyczny zapewnił znany już nauczycielom emerytom, od lat występujący na ich spotkaniach, zespół Skowronki z czeskocieszyńskiej Polskiej Szkoły Podstawowej. I tym razem młodzież przygotowana przez Marię Szymanik i Renatę Dobner zaskoczyła widzów nowym, autorskim programem.
Zaprezentowali jasełka, ale w zupełnie innej, nowoczesnej aranżacji. Słowem przedstawienie pokazywało, jak wyglądałyby narodziny Chrystusa, gdyby rodził się w naszych czasach. Spektakl pełen był młodzieżowych współczesnych zwrotów, a i występujące w nim postaci, jak Herod, Anioły, diabły posługiwały się nie tylko współczesnym językiem, ale także nowoczesnymi sprzętami codziennego użytku, jak choćby telefon komórkowy służący Lucyferowi do wydawania poleceń zesłanym na Ziemię diabłom.
I choć autorki programu na wstępie podkreśliły, że młodzież przygotowała tą inscenizację wyłącznie na tą uroczystość, po udanym spektaklu przedstawicielki Sekcji Emerytów i Rencistów Związku Nauczycielstwa Polskiego z Cieszyna wyraziły wielką chęć zaproszenia ich z tym samym spektaklem na styczniowe spotkanie nauczycieli emerytów we wschodniej części miasta.
Szczególnym gościem nauczycielskiego spotkania była Konsul Generalna RP Anna Olszewska, która przyznała, że na to spotkanie jechała z rozradowanym sercem. – Bo czyż jest lepsze miejsce, żeby oddzielić się od zgiełku świata, od wszystkich problemów, jak wśród ludzi, którzy poświęcili swoje życie wychowywaniu innych, budowaniu w nich ścieżek na przyszłość, wśród nauczycieli – mówiła podkreślając, jak wiele zarówno na przestrzeni historii, jak i w czasach obecnych zależy od nauczycieli, którzy kształtują młode pokolenia, a w naszej specyficznej sytuacji także pielęgnują przywiązanie do polskich tradycji.
Spotkanie w końcówce roku stało się także okazją, by przedstawić ramowe plany na rok następny. Prezes Klubu Nauczycieli Emerytów Magdalena Schwarz zapowiedziała, że tradycyjnie organizowane będą spacery i wycieczki. Na przykład spacer po Ostrawie. Konsul Anna Olszewska słysząc ten plan w mig zaprosiła członków Klubu na spotkanie w konsulacie. Natomiast na jednodniową wycieczkę autokarową nauczyciele emeryci wybiorą się do Katowic.
Podkreślono także, że przyszły, 2015 rok będzie wyjątkowy, bo jubileuszowy. To już 80 lat, od kiedy zaczął działać Klub Nauczycieli Emerytów.
Oczywiście jako że było to spotkanie opłatkowe, nie zabrakło życzeń na czas świąteczny i cały nadchodzący rok. Emeryci życzyli sobie przede wszystkim zdrowia, bo mając zdrowie można dalej robić wiele ciekawych rzeczy. – I spełnienia marzeń. Bo dopóki żyjemy, to mamy marzenia – stwierdziła przewodnicząca Sekcji Emerytów i Rencistów ZNP w Cieszynie Irena Zowada.
(indi)

niedziela, 14 grudnia 2014

Przewodnickie pogwarki

Na tradycyjnych pogwarkach, jak zwyczajowo określają swoje spotkania okołoświąteczne przewodnicy zrzeszeni w Kole Przewodników Beskidzkich i Terenowych Cieszyn przy Oddziale PTTK Beskid Śląski w Cieszynie spotkało się ponad 40 osób. 12 grudnia pogwarki zorganizowano w skansenie gospodarstwa rolnego państwa Bieńków w Ochabach.
Przewodnickie pogwarkiWpierw przewodnicy zwiedzili skansen państwa Bieńków w Ochabach, fot. indi
W zeszłym roku pogwarki były w klimacie dworskim, bo zorganizowane na Zamku w Cieszynie, to tego roku dla odmiany wymyśliłam, aby spotkanie zrobić w atmosferze chłopskiej – wyjaśnia inicjatorka i główna organizatorka spotkania Krystyna Filipek.

Spotkanie przewodnicy, a jakżeby inaczej, rozpoczęli od zwiedzenia Skansenu. W przestronnej stodole państwo Bieńkowie zgromadzili dawne sprzęty rolnicze i gospodarstwa domowego, są także akcenty rybackie, jak sieci z naturalnego sznurka. Nie zabrakło tez zaproszonych przez gospodarzy kolędników.
Już na sali prezes Koła Ryszard Syrokosz przedstawił ramowy plan działalności na przyszły rok. Zawiera on cały szereg wycieczek szkoleniowych i comiesięczne zebrania o charakterze szkoleniowym. Wiadomo bowiem, że przewodnik choć ma już za sobą państwowy egzamin i legitymację, stale uzupełnia, poszerza i odświeża swoją wiedzę. Plan wycieczek szkoleniowych zakłada lepsze poznanie szlaków zaolziańskich, obejmuje m.in. wycieczki na Połom i Jawornik. Przewodnicy wezmą także udział w innych formach doszkalania się, jak np konkurs krasomówczy - Podstawowym obowiązkiem przewodnika, co napisane jest w statucie, jest szkolenie się. A nie ma lepszej okazji, by się szkolić i to na bardzo wysokim poziomie, jak na konkursie krasomówczym. Odbywa się on w Pszczynie i tam pojedziemy –zawyrokował prezes Koła Ryszard Syrokosz.

Tradycyjnie też wręczono podpisane przez wszystkich dyplomy oraz drobne upominki tym przewodnikom, którzy w minionym roku obchodzili okrągłe urodziny od 50 lat wzwyż. Są w kola 4 takie osoby, na spotkaniu jednak obecne były tylko dwie z nich.

Dalsza część wieczoru minęła przewodnikom przy stole pełnym ciekawych regionalnych świątecznych potraw na rozmowach w znaczącej większości o sprawach turystyki i regionu. Przewodnicy wymieniali się spostrzeżeniami, doświadczeniem, wiedzą. W niektórych podgrupach sporo uwagi poświęcono zaolziańskiej części Śląska Cieszyńskiego zgodnie stwierdzając, że wiedza na temat tej części regionu, będącego przecież też częścią Śląska Cieszyńskiego, jest zbyt mała i należy to zmienić.
(indi)