wtorek, 3 czerwca 2014

Podchody wciąż atrakcyjne

Uczniowie Szkoły Podstawowej w Pogwizdowie poniedziałek 2 czerwca zamiast w szkolnych ławkach spędzili na podchodach. Zabawę znaną starszym pokoleniom, ale niekoniecznie dzisiejszej młodzieży preferującej raczej gry komputerowe, niż terenowe, zorganizowała Rada Rodziców przy pogwizdowskiej szkole wspólnie z nauczycielkami. Wsparcia udzielił Urząd Gminy Hażlach i Gminny Ośrodek Kultury w Hażlachu, a dzieci po dotarciu do mety usytuowanej w ?Zielonym Domku?, czyli Domu Wiejskim w Brzezówce otrzyma
Podchody wciąż atrakcyjne
fot: (indi)
By tam dotrzeć musiały pokonać, w zależności od wieku, 5 do 14 kilometrową trasę kierując się namalowanymi na drodze strzałkami i wykonując po drodze różne zadania, których treść ukryta była w kopertach w oznaczonych miejscach. Jak się okazało dzieci, zarówno te z trzecich, jak i z szóstych klas, świetnie się przy tym bawiły.

Nie były to pierwsze podchody w pogwizdowskiej szkole. Podobna impreza odbyła się już 5 lat temu. –Trochę żeśmy to poszerzyli. Nowe pomysły, nowe trasy, dodatkowo włączyliśmy w to klasy trzecie i szóste. Pierwsze podchody były na mniejszą skalę. Bardzo się to dzieciom spodobało, dlatego postanowiliśmy to rozszerzyć – mówi Brygida Kukulska wyjaśniając, że pomiędzy imprezami było 5 lat przerwy, żeby dzieci, które już miały taką imprezę odeszły z podstawówki i żeby dla następnych roczników była to dodatkowa atrakcja, coś nowego.  – Chodziło o to, żeby inaczej spędzić dzień – dodaje druga z organizujących podchody nauczycielek, Jolanta Puchałka. Kolejną nauczycielką, która, wraz z Brygidą Kukulską i Jolantą Puchałką, przygotowywała podchody, była Anna Dziadek.

Dzieci i młodzież na trasie zachowywały się różnie. Nauczycielki przyznają, że były i takie, które po przejściu pierwszych 100 m mówiły, że już nie mogą. Byli i tacy, których ciągle trzeba było hamować. - Jednych trzeba było motywować, że jak dojdą, to będzie tam impreza, zabawy. Widać, że kondycja dzieci jest na coraz gorszym poziomie, ale dotyczy to niektórych dzieci, niektóre natomiast idą szybko i chętnie. Zależy od tego, czy na co dzień chodzą czy nie chodzą, czy uprawiają jakieś sporty – zauważają nauczycielki.

Na mecie, oprócz posiłku, dyskoteki z zespołem i animatorami, przewidziane były także zawody sportowe w dwa ognie, w piłkę nożną i wyścigi rzędów, czyli rywalizacja grupowa. Te już dla chętnych. Optymistycznie nastraja fakt, że chętni byli, a więc z kondycją dzisiejszej młodzieży nie jest aż tak źle.  - Pomysł zabrania dzieci na plenerową imprezę bardzo mi się podoba, tym bardziej, że mamy możliwości, mamy miejsce, gdzie można bezpiecznie, radośnie spędzić czas. Widzimy, jak dzieci są tu aktywne, radosne i to nam sprawia wielką przyjemność – mówił Karol Folwarczny, wójt gminy Hażlach, który przybył na metę podchodów.
Ideą całego przedsięwzięcia było to, żeby dzieciaki wyciągnąć ze szkoły, żeby pokazać im inny sposób funkcjonowania, aniżeli ten, który znają, czyli komputery, laptopy, komórki, smartfony i tym podobne rzeczy… Dzieciaki obecnie bardzo mało spędzają czasu na świeżym powietrzu i dlatego chcemy wracać do sprawdzonych metod. Takich, które my ze swojego dzieciństwa znamy, które były bardzo popularne wśród naszego rocznika, a niekoniecznie wśród naszych dzieciaków. Takie spotkania mają służyć temu, żeby ich zachęcić do większej aktywności ruchowej na świeżym powietrzu. I chyba nam się to udało, bo dzieci są zachwycone. Nawet dyskoteka plenerowa jest pomyślana w ten sposób, żeby im pokazać, że można zupełnie inaczej czas spędzać, niż tylko w domu, szkole i innych pomieszczeniach zamkniętych – mówi Sylwia Pieczonka, przewodnicząca Rady Rodziców dodając, że gdyby nie pomoc Gminy i GOK-u byłoby im ciężko zapewnić uczniom tyle atrakcji. – Rada Rodziców dzisiaj dopłaciła średnio 13 zł na jedno dziecko. Opłaca firmę eventową, dopłaca do posiłku, bo dzieci, które mają zakupione obiady w szkole dzisiaj jedzą tutaj, ale nie wszystkie dzieci obiady w szkole jedzą, a dzisiaj jedzą tu wszyscy. Część pieniędzy, które dopłaciliśmy do tej imprezy pochodzą z pikniku rodzinnego, którego ox.pl  był patronem. Ale gdyby Urząd Gminy mam nie pomógł, gdybyśmy nie mieli za darmo sali i terenu Domu Wiejskiego, a gmina nie pożyczyła i przywiozła ławek, trudno byłoby nam zorganizować dzieciom tą imprezę – mówi Sylwia Pieczonka. Dodaje też, że w imprezie z podchodami nie uczestniczyły klasy 1 i 2, gdyż pojechały do Bielska do teatru, a przejazd opłaciła też Rada Rodziców.

To, że organizacja tego typu imprezy była strzałem w dziesiątkę potwierdzają i dzieci. - Bardzo nam się podobało. Wcześniej bawiliśmy się w podchody u nas na blokach w Pogwizdowie, ale inaczej. Dzieliliśmy się na grupy i się szukaliśmy się – mówiła na mecie Blanka Stępień z klasy 3. – Te podchody były inne i nawet lepsze. Nie biegaliśmy uciekając i szukając, ale musieliśmy dotrzeć do celu. Zadania też były fajne. Trochę trudne, ale jakoś sobie poradziliśmy – dodaje jej koleżanka Magda Karanda.  -Było fajnie – mówił Kacper Gąska z 5 klasy, który na takich podchodach był po raz pierwszy. – Gdyby ktoś zaproponował nam jeszcze raz taką zabawę w podchody chętnie byśmy wzięli udział – dodaje jego kolega z równoległej klasy Szymon Gawłowski.
(indi)

Podchody wciąż atrakcyjne
Podchody wciąż atrakcyjne
Podchody wciąż atrakcyjne

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz