niedziela, 5 kwietnia 2015

W Skoczowie spalili Judosza

Judosz_Skoczów-3631_bt_iSKOCZÓW / Jak co roku w Wielki Piątek, w samo południe ulicami Skoczowa przeszedł hałaśliwy pochód wiodący słomianą kukłę symbolizującą Judosza. Dzieci, klekocząc drewnianymi klekotkami krzyczały chórem „Kle kle kle spali się Judosz w piekle”. Po przejściu przez miasto słomianą kukłę spalono na podwórzu OSP.
Zwyczaj, z przerwami w okresie wojny czy w latach 50-tych XX wieku, kultywowany jest od pokoleń. Pierwsze o nim wzmianki pochodzą z przełomu XVI-XVII w., z dziennika skoczowskiego burgrabiego Jana Tilgnera. Wówczas organizatorami pochodu byli ludzie związani z kościołem, ministranci, kościelni i organiści.
Po przerwie zwyczaj na powrót wskrzesiło Towarzystwo Miłośników Skoczowa wspólnie ze strażakami ze skoczowskiej Ochotniczej Straży Pożarnej.
Na Śląsku Cieszyńskim zwyczaj praktykowany jest jedynie w Skoczowie, jednak podobne pochody, bądź ich odmiany jeszcze nie tak dawno odbywały się w różnych regionach Polski. Nieznane nawet organizatorom i skoczowskim historykom jest pochodzenie zwyczaju. Niektóre teorie mówią, iż zwyczaj pod Kaplicówkę przywędrował z Moraw.
Znamienity etnolog Oskar Kolberg (1814-1890) opisał obrzęd z Judaszem, choć nie zetknął się z nim osobiście. W jego książce „Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce” czytamy: „palenie Judasza było powszechne, mniej znane w krakowskiem”.
W obrzędowości ludowej wiele jest bowiem elementów wskazujących na starodawne, słowiańskie pochodzenie „Judasza”. Topnienie śniegu i spływanie lodu na rzekach wyznaczało początek „drogi bogów” i ciepłego półrocza. Na Zwiastowanie (25 marca) witano wracające bociany.
W tym czasie topiono kukłę zwaną Marzanną. W istocie Marzanna, Marena lub Mara było imieniem prastarej bogini władającej krainą umarłych, śmiercią, mrokiem i martwymi wodami – tzn. wodami zamarzniętymi lub słonymi. Topiąc jej figurę odsyłano ją do jej właściwego królestwa.
Wśród obrzędów, które obchodzono w czasie Wielkanocy były także takie zagadkowe, jak „zabijanie grajka” i „zrzucanie Judasza”. Kukłę zwaną „Judaszem” zrzucano z kościelnej wieży. W istocie chodziło o demona mającego czysto słowiańskie imię Juda, pochodzące od słów „judzić” lub „podjudzać”.
Znany jest on także w innych słowiańskich krajach i uosabiał złośliwe zimowe wichury oraz huragany (ukraiński júda to też rodzaj złego ducha, nieczystej siły). „Zabijanie grajka” polegało zaś na wyprowadzeniu chłopca, często faktycznie muzykanta, poza wieś i na „zabijaniu” go na niby. Można się domyślać, że jest to ślad jakiejś dawnej inscenizacji zwycięstwa n

Zaraza morowa na Śląsku Cieszyńskim

Zaraza morowa na Śląsku Cieszyńskim była tematem przedświątecznego wykładu MUR-u, czyli Międzygeneracyjnego Uniwersytetu Regionalnego działającego przy Polskim Związku Kulturalno-Oświatowym w Republice Czeskiej. Wykład 2 kwietnia w auli Polskiego Gimnazjum im. Juliusza Słowackiego w Czeskim Cieszynie wygłosiła docent filologii polskiej Jana Raclavská.
Zaraza morowa na Śląsku CieszyńskimO dżumie mówiła Jana Raclavská, fot. Beata Tyrna
Prelegentka na wstępie wykładu zauważyła, że wszelkiego rodzaju nieszczęścia – choroby, plagi czy wojny towarzyszyły ludzkości od dawna, jednak o ile wojny były wywoływane przez ludzi i ich działania, jak również ich trwanie było w głównej mierze zależne od nich samych, wybuchu i rozwoju chorób zakaźnych i spowodowanych przez nie epidemi człowiek nie zdołał opanować.

Jana Raclavská wyjaśniła, że epidemie dżumy, zwane zarazą morową, były w osiemnastowiecznej Europie częstym zjawiskiem powodującym ogromne straty ludności, negatywnie odbijające się na gospodarce i obyczajowości społeczeństw. Nie inaczej było więc i na naszym Śląsku Cieszyńskim. Źródła historyczne podają, że na zarazę w roku 1585 zmarły 3 tys. mieszkańców. Pomimo szczupłej ówcześnie wiedzy na temat dżumy odnotowano starania o to, żeby szerzyć informacje, jak należy postępować w czasie zarazy i jak leczyć chorych. Raclavská omówiła szczegółowo książkę Jana Muthmana, pastora ewangelickiego w Cieszynie, która była swoistym poradnikiem dla ludności, jak walczyć z zarazą.
Człowiek, który żył w okresie morowym widział w tym karę boską. A w czym mogli się ówcześni ludzie dopatrywać kary boskiej? W złym prowadzeniu się. 12% populacji w czasach zarazy morowej to byli homoseksualiści – zauważyła prelegentka.

Już wówczas, gdy zaraza morowa po raz pierwszy nękała Europę pisano, że choroba ta przedostała się w czasach starożytnych z Azji poprzez miasta portowe. Dawni medycy podawali neurologiczne symptomy dżumy. Wymieniali podniecenie i obojętność. Inni zaś podawali somatyczne objawy, jak obrzęki i biegunka.
Kiedy dżuma w XIV w. zaatakowała Europę starożytne dzieła były zapomniane, bo okres spokoju był długi– wyjaśniła prelegentka ilustrując skalę pogromu, jaki poczyniła dżuma.
Przed zarazą w Marsylii było 100 tysięcy mieszkańców, a po zarazie 50 tys. Kiedy w Marsylii zaraza wybuchła część mieszkańców uciekła z miasta. Ale 50% pomór w XVIII wieku, czyli niedawno, to zatrważająca liczba.

Prelegentka przyznała, że powody wybuchu zarazy dżumy są raz po raz poddawane w wątpliwość. Ostatnie badania mówią, że nie jest to choroba bakteriologiczna, a wirusowa, a wiec bardziej podobna do gorączki ebola. Są to badania opublikowane, ale oficjalnie wciąż mówimy że chorobę wywołuje bakteria pałeczki Yersinia pestis. Nosicielami są szczury, a ściślej pchły na tych szczurach. Jeśli jeden człowiek stanie się nosicielem zarazka, to choroba się rozprzestrzenia. Objawy to wysoka gorączka, bóle nóg, bole brzucha, ostre zapalenie gruczołów w pachwinach. Obrzęki w pachwinach mogły pęknąć i wtedy wydostawała się z nich ciemna wydzielina. Gorzej było, gdy zostały wchłonięte i wydzielina ta dostawała się do płuc. Wtedy chory nie miał szans na przeżycie.
W 1347r. we Włoszech odnotowano zarazę zwaną morem. Przywieźli ją z Azji marynarze. Mówiono, że zaraza wenecka była wywołana przez morowe powietrze. W 1349r. Przeniknęła z Niemiec do Polski. Wzmiankuje o niej Jan Długosz. Odtąd zaraza była stałym elementem życia mieszkańców Europy przez trzy stulecia. Pojawiała się co 6-12lat, czyli mieszkaniec Europy mógł spotkać się z zarazą cztery razy w życiu. Pod koniec XV w epidemie zaczęły wracać co 15 do 20 lat, czyli mieszkaniec kontynentu mógł spotkać się z zarazą dwa razy w życiu.
Zaraza morowa przenikała też do sztuki. W okresie zaraz nasiliło się budownictwo kościołów i katedr, żeby uprosić Boga. Gdy nastawała zima choroba ustępowała, co tłumaczono tym, że ludzie zaczęli się więcej modlić i bogobojnie prowadzić – mówiła prelegentka dodając, że w tym czasie rozwinął się też kult świętych. Na przykład św. Sebastian uważany był za patrona chroniącego przed morem. Podkreśliła też, że śmierć i symbol śmierci był dla ludzi średniowiecza codziennością.

Po omówieniu historii dżumy w całej Europie Jana Raclavská przeszła do omówienia tematu na Śląsku Cieszyńskim. Wspomniała, że źródła historyczne podają, iż w 1585 roku odnotowano 3 tys. zgonów na Śląsku Cieszyńskim. W 1715 roku -1500 ofiar. Podobno cały Cieszyn wówczas opustoszał. Większość mieszkańców zmarła, reszta wyprowadziła się za miasto. W 1723 roku podobną klęskę przeżył Frysztat. Natomiast początek XVIII w był końcem zarazy morowej na Śląsku Cieszyńskim. Później były natomiast epidemie cholery, tyfusu.

Z chorobą już w tamtych czasach próbowano walczyć. Wydawano administracyjne zarządzenia na czas zarazy mające na celu uświadomienie mieszkańców jak się przenosi i jak objawia zaraza dżumy. Najskuteczniejszą obroną była ucieczka z miejsc ze złym powietrzem. Ale mogli pozwolić sobie na to tylko bogatsi, którzy mieli dokąd uciec. Często zabierani przez zamożniejszych byli lekarze i duszpasterze. Mimo to znajdowały się osoby światłe, które próbowały coś zrobić, by ratować ludność przed masowym pomorem. Jan Muthman napisał w XVIII wieku trzy książki po polsku. W tytule „Wierność Bogu i cesarzowi” Zawarł informacje dotyczące choroby, wyjaśniał, jak się szerzy, jak objawia. Jego książka zawiera przepisy jak się zabezpieczyć domowym sposobem przeciw zarazie. Zdawał sobie sprawę, że jego książka jest przeznaczona dla ubogiego ludu i musi być pisana zrozumiałym dla ludzi językiem. Czesi nie mieli takiego samouczka, ale Mutman napisał we wstępie, że czytać jego książkę mogą też Czesi i Słowacy. Książka napisana jest regionalną odmianą polszczyzny ślaskocieszyńskiej. Ma 118 stron i zawiera konkretne rady jak się chronić przed zachorowaniem, jakie leki stosować, co zrobić, jeśli ktoś bliski zachoruje a ten, co się nim opiekuje jest zdrowy. Otwarcie jednak mówi czytelnikowi, że rezultaty leczenia są bardzo niepewne.
Muthman zawsze wychodzi od sacrum, później przechodzi do sfery ziemskiej – mówiła prelegentka wyjaśniając, że autor wychodzi od tezy, że cokolwiek się dzieje, dzieje się z woli Pana, ale możemy się chronić. Konieczna jest modlitwa, pobożne życie, ale też higiena.
- Książka przetkana jest germanizmami, łacinizmami. Muthman był człowiekiem bardzo oczytanym. Przestrzegał przed stosowaniem guseł – charakteryzowała dzieło językoznawca. Podkreśliła, że oprócz rad nabożnych dzieło zawiera wiele bardzo mądrych i celnych rad. Autor bowiem oprócz modlitwy zalecał utrzymywanie czystości, usuwać padlinę, zasypywać zakażone studnie, wyłapywać wałęsające się zwierzęta, zrobić zapasy mąki, octu, jagód jałowca. Pisze co robić, czym się leczyć, podaje też sposoby dla mniej i bardziej zamożnych, co czym można zastąpić.
Bardzo mi to przypomina dzisiejszą bytność w aptece... – zauważała prelegentka.

Na szczęście rady Muthmana były potrzebne tylko niespełna 10 lat, bo w latach dwudziestych XVIIIw. zaraza dżumy na zawsze opuściła Śląsk Cieszyński. Lata dwudzieste to koniec dżumy w Europie Środkowej. Moskwa i wschód dłużej walczyły. Jednak zaraz później przyszła epidemia cholery… - zakończyła wykład Jana Raclavská.

Po wykładzie przyszedł czas na dyskusję, uwagi i pytania z sali. Obecna na spotkaniu Władysława Magiera uzupełniła, że wiele rad Mutmana, jak np zasypywanie wygódek wapnem było do zastosowania przy następnych, innych epidemiach.

Na pytania słuchaczy o konkretne dane prelegentka stwierdziła, że kroniki są skąpe w statystyki ofiar, bo kronikarze jako ludzie światli i obserwujący życie miasta uciekali pierwsi. Słuchacz z Nawsia mówił, że mu opowiadano, że w podgórskich miejscowości takich jak Sałajka, Przelacz nie mogli sobie poradzić z zarazą i zdrowym kazano się wyprowadzić, a wieś spalono. Prelegentka stwierdziła, że najprawdopodobniej były to epidemie cholery, ale ludność nazywała je morem. Ktoś ze słuchaczy zauważył też, że oprócz modlitw i śpiewów kazano bić w dzwony. To pomagało, bo… płoszyło szczury. Magiera dodała, że koty wcześniej kojarzone z czarownicami w czasie zarazy wróciły do łask.
(indi)

sobota, 4 kwietnia 2015

Plenery dla wszystkich

Członkowie Klubu Fotograficznego Start działającego przy Oddziale PTTK Beskid Śląski w Cieszynie na kolejnym zebraniu ustalili terminy najbliższych plenerów wyjazdowych. Jest to informacja o tyle istotna, że są to imprezy otwarte, na które wybrać może się każdy, nie tylko członek Klubu.
Plenery dla wszystkichczłonkowie KF Start zebranie poświęcili planowaniu kolejnych plenerów, fot. indi
Miłośnicy fotografii krajoznawczej z Cieszyna i Skoczowa ustalili więc, że 19 kwietnia wyjadą na plener fotograficzny do Wisły. Zbiórka w Skoczowie o 8.45 na parkingu przy ul. Mickiewicza, przy dawnej policji, naprzeciw siedziby PTTK. Chętni do wzięcia udziału w wyjeździe mogą stawić się na miejscu zbiórki, jeśli dysponują własnym samochodem lub skontaktować się z organizatorem, do którego napływają zgłoszenia chętnych osób i samochodów do dyspozycji. Kontakt: Andrzej Kowol. Tel. 48691015680, e-mail: andejolena@wp.pl.

Kolejny wyjazd członkowie KF Start zaplanowali na 21 czerwca. Tym razem nieco dalej, bo na Babią Górę. Wyjazd organizowany jest na tych samych zasadach, a zbiórka o 5.30 w Skoczowie w tym samym miejscu.

Oba wyjazdy częściowo związane są z planowanym otwartym konkursem fotograficznym, gdyż jego tematem tego roku będzie przyroda.
(indi)

piątek, 3 kwietnia 2015

Wybierz zespół do Pojedynku Rocka

Wiemy już, kto zmierzy się w najbliższej edycji Pojedynku Rocka- cyklicznego konkursu muzycznego dla młodych kapel organizowanego przez studentów UŚ w Cieszynie we współpracy z miastem Cieszyn, oraz Cieszyńskim Ośrodkiem Kultury. Eliminacje odbędą się 15 i 29 kwietnia w Klubie Studenckim Panopticum, miłośnicy muzyki już mogą więc rezerwować sobie te terminy.
Wybierz zespół do Pojedynku RockaPodczas zeszłorocznego Pojedynku Rocka publika bawiła się znakomicie, fot. indi
Na razie znamy siedem spośród ośmiu zespołów, które usłyszymy. Są nimi: ABSYNTH, DE INDIGO, DROP PANTS, HEADUP, LATE AGAIN, PAWILON NOCNYCH ZWIERZĄT, SUBLINE. Dlaczego nie znamy ósmego?
- Wybór był bardzo trudny i przysporzył nam wielu kłopotów. Ostatecznie zdecydowaliśmy się podać siedem kapel, natomiast ostatnia ósma zostanie wyłoniona głosami publiczności – wyjaśnia Mariusz Chromik, główny organizator Pojedynku Rocka. - Na wydarzeniu eliminacji znajdziecie ankietę, na której zawarliśmy 10 propozycji. Głosowanie zaczynamy od teraz do niedzieli, godz. 21:00. Zespół, który po upływie tego czasu uzyska największą liczbę lajków przechodzi i zagra 29 kwietnia. Pozostałe miejsca będą uwzględniane, jako rezerwa, w razie gdyby któryś z zespołów ostatecznie nie mógł wystąpić. Tu również decyduje największa ilość głosów - dodaje.

Wybrać zespoły można spośród:
Call Jane 
- Cronica 
Headdown
High Horse 
- Pod Sufitem Dżungla 
SteelFire 
Swear The Empress 
The Abstinents 
The Future Caravan 
Zgład

A głosować na stronie Pojedynku Rocka .

(indi)

czwartek, 2 kwietnia 2015

Zwrot nr 3 z 2015, s.24




W bystrzyckiej szkole znowu będzie gazetka

Warszt-Z15-Bys-8881_bt_iBYSTRZYCA / Kolejną polską szkołą, w której redaktorzy Zwrotu przeprowadzili warsztaty dziennikarskie dla uczniów „Piszmy razem”, jest Szkoła Podstawowa im. Stanisława Hadyny w Bystrzycy.
Szkoła o tyle nietypowa, względem poprzednich placówek, w których warsztaty już się odbyły, że o ile w poprzednich uczestniczyli młodzi redaktorzy wydawanych w szkołach gazetek, o tyle w bystrzyckiej szkole gazetka się w ostatnich latach nie ukazuje.
Być może jednak zmieni się to po warsztatach, w których wzięli udział zainteresowani tematem uczniowie. Wygląda bowiem na to, że nauka padła na żyzną glebę, a uczestniczący w warsztatach uczniowie już mówili o chęci wznowienia w szkole gazetki.
W ramach projektu „Piszmy razem” tak, jak w poprzednich szkołach redaktor naczelna Zwrotu Halina Szczotka przybliżyła uczniom gatunki dziennikarskie wyjaśniając na czym polegają różnice pomiędzy artykułami informacyjnymi a publicystycznymi, po czym skupiła się na omawianiu recenzji, co uczniowie trenowali w praktyce.
Fotograf Zwrotu Wiesław Przeczek wprowadził uczniów w tajniki fotografii prasowej podpowiadając, na co należy zwrócić uwagę robiąc fotografie do gazetki, a Beata Tyrna omówiła błędy zdarzające się w gazetach zwane literówkami i rozwiązała z uczniami krzyżówkę o tematyce prasowej. (indi)

środa, 1 kwietnia 2015

40 lat Cieszynianki

Jubileusz Cieszynianki

JubCieszynianki-9704_bt_iCZESKI CIESZYN / Jubileusz 40-lecia istnienia obchodził w niedzielę 29 marca dziecięcy zespół śpiewaczy Cieszynianka skupiający dzieci z polskich przedszkoli w Czeskim Cieszynie i młodszych klas Polskiej Szkoły Podstawowej.
Z tej okazji w kinie Central zorganizowano koncert jubileuszowy, podczas którego wystąpili nie tylko chórzyści z zespołu-jubilatki prowadzonego obecnie przez Marię Szymanik, ale także gościnnie absolwenci zespołu, jak również członkowie kółka tańca scenicznego działającego przy polskiej szkole podstawowej w Czeskim Cieszynie.
Koncert zatytułowano Kochamy zwierzaki i taka też była tematyka wszystkich występów, zarówno samej Cieszynianki, jak i gości. Magda Wierzgoń zaśpiewała piosenkę Kaczka Dziwaczka, Julia Kwiek przy akompaniamencie zespołu Weekband – Pieski małe dwa, a Teresa i Magda Bubik z towarzyszeniem tego samego zespołu – Psia miłość.
Również dziewczyny z kółka tańca scenicznego zaprezentowały taniec „kocia przygoda z lustrem”. Na koniec bogatego repertuaru obfitującego w piosenki o zwierzątkach bohaterowie popołudnia, zespół Cieszynianka pożegnał się ze słuchaczami „leśną kołysanką”.
Nie zabrakło życzeń dla zespołu, gratulacji małym śpiewakom i słów uznania dla prowadzącej z ust dyrektora szkoły Marka Grycza, prezesa MASKOT-u Michała Utikala czy reprezentującej Urząd Miasta Czeski Cieszyn absolwentki zespołu. (indi)






--------------------
Dziecięcy zespół śpiewaczy Cieszynianka skupiający dzieci z polskich przedszkoli w Czeskim Cieszynie i młodszych klas Polskiej Szkoły Podstawowej istnieje już 40 lat. Z tej okazji zorganizowano w niedzielne popołudnie, 29 marca, koncert jubileuszowy.
40 lat CieszyniankiMali śpiewacy wspaniale zaprezentowali się publiczności, fot. indi
Salę kina Central w Czeskim Cieszynie, na którego scenie wystąpili nie tylko sami członkowie obchodzącego jubileusz zespołu, ale także goście w postaci absolwentów zespołu oraz uczniów z kółka tańca scenicznego wypełnili rodzice, dziadkowie, przyjaciele małych artystów. Dzieci zaprezentowały szereg piosenek o zwierzętach, gdyż taki był temat koncertu. Również małe tancerki z kółka tańca scenicznego zaprezentowały taniec Kocia przygoda z lustrem.
(indi)