niedziela, 16 sierpnia 2015

Cudeńka z niczego

Dobiega końca cykl zajęć dla dzieci w cieszyńskim Domu Narodowym w ramach ''Lata w mieście''. Podczas czwartkowych (13 sierpnia) warsztatów rękodzielniczych ze starych ubrań i niepotrzebnych guzików powstały piękne kwiatowe broszki.
Cudeńka z niczegoProwadząca warsztaty Agnieszka Pawlitko cierpliwie tłumaczy, komu trzeba - pomaga, fot. indi
W zasadzie przez całe wakacje, w lipcu i do połowy sierpnia w cieszyńskim Domu Kultury odbywały się zajęcia dla dzieci z rękodzieła, modelarskie, akademia artystów, wycieczki z przewodnikiem. Podczas zajęć rękodzielniczych dzieci w wieku od 6 do 12 lat z zapałem tworzyły pacynki, poduszeczki, Pipi Pończoszankę z drewnianych łyżek i szmatek, origami. Zajęcia prowadziła Agnieszka Pawlitko, a pomagały jej praktykantka i stażystka. Przy piętnastce uczestników, a tyle było zazwyczaj, miały sporo zajęcia. Temu trzeba pomóc skroić, tamtemu nawlec nitkę… - Ale widzę, że dzieci coraz więcej potrafią. Na przykład w zeszłym roku nie umiały nawlekać nitki, prawie wszystko trzeba było im robić, a teraz często potrafią – cieszy się Pawlitko widząc, że jej praca ma sens.

- Wycinamy duże kółko, które następnie wzdłuż brzegu ściegiem fastrygowym obszywamy. Gdy mamy już całe kółko ofastrygowane, to ściągamy i związujemy. Na środku przyszywamy guzik. Z drugiej strony przyszywamy zapięcie i broszka gotowa - tłumaczy. Uważnie słucha jej 9-letnia Marysia z Werony, która do Cieszyna przyjeżdża na wakacje do babci. Z warsztatów dziewczynka wychodzi uśmiechnięta dumnie pokazując własnoręcznie zrobioną broszkę. Na rękodzielniczych zajęciach w Domu Narodowym była po raz drugi.
- Bardzo lubię różne prace ręczne – przyznaje, a jej mama dodaje, że Marysia lubi niekonwencjonalne zabawki, wszystko, co wymaga wyobraźni i co może zrobić sama.

Zajęcia w Domu Narodowym nie tylko wypełniają pozostającym podczas wakacji w mieście dzieciom czas, ale też sporo je uczą. Zarówno w kwestii manualnej - przydatnej w życiu umiejętności szycia, jak i pokazują, że można zrobić coś z niczego, z tego, co normalnie wylądowałoby w koszu na śmieci.
- Staramy się korzystać z różnych materiałów, które wydają się być niepotrzebne. Wydaje mi się, że dzieci są coraz bardziej uświadomione i przez rodziców, i przez szkołę, że ważny jest recycling, żeby nie wyrzucać, nie niszczyć, więc coraz mniejsze jest zdziwienie, że to, z czego zaraz powstaną na przykład broszki czy pacynki to stara bluzka – zauważa Pawlitko.

(indi)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz