środa, 28 maja 2014

Król Julian kulał kluski

Podopieczni Fundacji Iskierka działającej na rzecz dzieci z chorobą nowotworową głos znanego im z m.in. z kultowej postaci Króla Juliana w 'Pingwinach z Madagaskaru' tym razem usłyszeli podczas wspólnego lepienia klusek śląskich. Warsztaty kulinarne, czyli wspólne gotowanie podopiecznych Iskierki z udziałem szefa kuchni i Gościa Specjalnego Jarosława Boberka, które we wtorek, 27 maja poprzedziły obiad, nie był jedyną atrakcją trzydniowego pobytu małych pacjentów pod Równicą.
Król Julian kulał kluski
Jarosław Boberek w otoczeniu dzieci z Fundacji Iskierka podczas kulania klusek, fot.indi
Ponad 40 podopiecznych Fundacji Iskierka, czyli dzieci z chorobą nowotworową i ich rodzice z terenu Śląska, od 26 do 28 maja gościło w hotelu Diament w Ustroniu. - W ramach akcji Lato co roku organizujemy takie trzydniowe obozy, podczas których staramy się zorganizować czas atrakcyjnie, tak, by czas wakacji, bycia poza oddziałem był radosny, zabawowy, a pobyt organizujemy z uwagą skierowaną na te małe dzieci, na to, co one lubią, co chcą. W tym roku zaprosiliśmy Króla Juliana, by razem z naszymi podopiecznymi toczył kluski śląskie. Jest przy tym dużo frajdy. Wspólnie lepią dzieci, rodzice, rodzeństwo. Bawienie się mąką, lepienie to jest to, co dzieciom w tym wieku sprawia dużo frajdy – powiedziała nam Jolanta Czernicka-Siwecka, prezes Fundacji Iskierka.
Warto zauważyć, że pomysł fundacji Iskierka z powodzeniem mogą podchwycić zapracowane mamy zdrowych dzieci. Zamiast zastanawiać się, czym zająć dziecko, by nie przeszkadzało w ugotowaniu obiadu (zazwyczaj ląduje ono przed telewizorem), można włączyć je do wspólnej pracy przez malucha odbieranej jako zabawa. Same korzyści – dziecko spędziło czas z rodzicem robiąc wspólnie coś dla niego atrakcyjnego, a kluski na obiad zostały przygotowane. – Staramy się proponować takie pomysły, żeby dla dzieci była to doskonała zabawa, a wszystkie projekty, które konstruujemy zawsze są dedykowane całej rodzinie. Chodzi bowiem o to, żeby scalać rodzinę. Tworzymy więc takie pomysły, żeby integrować razem rodzinę. W zeszłym roku robiliśmy razem pizzę, w tym roku kluski śląskie – wylicza Jolanta Czernicka-Siwecka dodając, że w planach jest kolejny obóz na Śląsku Cieszyńskim, tym razem w Goleszowie, gdzie tematem przewodnim będzie kultura marokańska. – Będziemy się bawić kulturą orientalną. Będzie taniec brzucha, gotowanie tadżinu, dania marokańskiego, nauka wiązania turbanów, koncert muzyków marokańskich – wylicza Jolanta Czernicka-Siwecka.
Turnusy organizowanych przez fundację Iskierka obozów trwają 3 i pół dnia. – Chodzi o to, żeby móc jak najwięcej maluchów zabrać z oddziałów, a przy małych dzieciach już z doświadczenia wiem, że dłuższy pobyt się nie sprawdza. Trzy dni to jest takie optimum maksymalnego wykorzystania możliwości dziecka, żeby poszalało, powygłupiało się, pobawiło i naładowane wróciło na oddział. Jest to też bardzo dobre, bo nawet jak później na oddziale jest kryzys, to to jest moment, do którego można wrócić i popracować tym, co tutaj się działo. To jest coś, co bardzo wzmacnia całą rodzinę – mówi Jolanta Czernicka-Siwecka.
Jarosław Boberek – polski aktor filmowy, teatralny i dubbingowy, który użyczył głosu setkom bajkowych postaci zapytany, jak podoba mu się na Śląsku Cieszyńskim stwierdził bez wahania, że choć bardzo mu się tu podoba, to nie miejsce, a idea jest najważniejsza. – Najważniejsze jest to, co robi fundacja Iskierka. Dlatego się tu spotkaliśmy. Miejsce to rzecz drugorzędna. Ważny jest ten gest serca, to, że ludzie wychodzą do ludzi. A najważniejsze są dzieci. Uśmiech dziecka jest czymś bezcennym i trzeba robić wszystko, by ten uśmiech wywoływać i by był on wszechobecny – powiedział naszemu portalowi Jarosław Boberek, wyjaśniając, że jest to jego pierwsza współpraca z fundacją Iskierka, jednak z pewnością nie ostatnia. – Ja jestem zawsze bardzo otwarty na takie sytuacje. To jest dla mnie oczywiste. Nie ma tu żadnej oryginalności po mojej stronie. Nie można być ślepym i obojętnym na takie akcje, trzeba brać w nich udział – stwierdził zdecydowanie. Aktor przyznał, że kluski śląskie, podobnie, jak chyba wszystkie uczestniczące w warsztatach kulinarnych dzieci, robił po raz pierwszy. – Różne inne kluski to już robiłem, ale śląskich jeszcze nie. U mnie nie ma tradycji robienia klusek śląskich. Moja rodzina w większości pochodzi z Wilna, więc to tamtejsza kuchnia u nas zawsze królowała – stwierdził aktor dodając, że od pracy w kuchni nie stroni. – Ja w ogóle taki manualny jestem. Lubię się pobrudzić w kuchni, coś zrobić dla siebie i bliskich – przyznał.
Efekt wspólnej zabawy był jak najbardziej wymierny – gotowe kluski kucharze zabrali do kuchni, a po ugotowaniu wróciły na salę jako część wspólnego obiadu.
(indi)
Król Julian kulał kluski
fot.indi
Król Julian kulał kluski
fot.indi
Król Julian kulał kluski
fot.indi
Król Julian kulał kluski
fot.indi
Król Julian kulał kluski
fot.indi
Król Julian kulał kluski
fot.indi
Król Julian kulał kluski
fot.indi
Król Julian kulał kluski
fot.indi
Król Julian kulał kluski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz