wtorek, 16 czerwca 2015

Gawęda proletariacka Melchiora Sikory

Melchior Sikora (1)„Zwykły człowiek w niezwykłych czasach na niezwykłej ziemi” – tak zatytułowano spotkanie, które odbyło się 12 czerwca w Książnicy Cieszyńskiej z Melchiorem Sikorą, zaolziańskim działaczem społecznym i autorem czterech wspomnieniowych książek, w których opisuje realia życia na Dołach w pierwszych dekadach drugiej połowy XX wieku. Zdaniem prowadzącego spotkanie Jarosława jot-Drużyckiego publikacje te, choć nie są „wielką literaturą” to jednak stanowią niezwykle bogate źródło wiedzy o dolańskim Zaolziu tamtych czasów.
- W Cieszynie prędzej dostrzegamy zaolziańskie góry i Goroliję, niż Doły – stwierdził witając gościa Krzysztof Szelong, dyrektor Książnicy i wyraził zadowolenie, że spotkanie w prowadzonej przez niego placówce przybliży słuchaczom tę mniej znaną część Zaolzia.
Sikora, choć urodził się pod Wadowicami, to całe swe życie spędził we Frysztacie i właśnie klimat tego miasta, jak również nieistniejącej już dziś „starej” Karwiny oddał na kartach swoich książek.
- Mamy do czynienia z gawędą proletariacką opisującą codzienne życie zwykłych ludzi – zauważył we wstępie Drużycki i podkreślił, że autorowi wspomnień przyszło żyć w niezwykłych, przynajmniej z naszej perspektywy, czasach.
– Druga wojna światowa, okres komunistyczny, wreszcie dojście do demokracji. I to niezwykłe miejsce, którym jest Śląsk Cieszyński, o czym specjalnie państwa przekonywać nie muszę – opisał Drużycki i dodał, że niezwykłe również było powstanie w 1920 roku nowego subregionu, jakim jest Zaolzie, na którym w 1939 roku pojawił dwu i pół letni Melchior.
A co skłoniło hutnika po zawodówce pracującego również jako górnik i kierowca do pisania książek?
- Mam siedmiu wnuków. Jak byli mali, zabierałem ich w te miejsca, w których się w ich wieku poruszałem. I jak po raz trzeci, czwarty oprowadzałem kolejnych i opowiadałem historię ze swego młodzieńczego życia pomyślałem, że można by te moje wspomnienia opisać.
Sikora przyznał, że jak zakiełkowała w nim myśl o pisaniu, zaczął podczas lektur książek zwracać uwagę nie tylko na treść, jak dotychczas, ale i na konstrukcję powieści, budowanie fabuły itp.
Autor i prowadzący spotkanie dyskutowali nie tylko o książkach i opisywanej w nich zaolziańskiej przeszłości, ale także o sprawach współczesnych. Sporo uwagi poświęcili kwestii działalności społecznej jako takiej oraz funkcjonowaniu polskiej mniejszości na Zaolziu. Sikora wspominał całe czterdzieści lat swej pracy pozazawodowej począwszy od wstąpienia do PZKO, poprzez pracę w zespole Pieśni i Tańca „Górnik”, grupie wokalno-instrumentalnej „Wesoła Siódemka”, a na działalności wydawniczej ostatnich lat kończąc. Drużycki zwrócił bowiem uwagę na fakt, że wszystkie cztery książki Sikora wydał własnym sumptem.
– Melchior nie oglądał się na pieniądze ni z Pragi, ni z Warszawy, tylko inwestował ze swej górniczej emerytury.
Sikora przyznał, że sprawy finansowania polskich inicjatyw od dawna zaprzątały jego myśli.
- Nasi przodkowie sami budowali polskie domy. Ci, którzy mieli pieniądze, dawali, a ci co nie mieli pieniędzy, szli i pracowali – zauważył i przypomniał swój dawny pomysł, by każdy Polak na Zaolziu dobrowolnie się opodatkował.
– Mówiłem to już wielokrotnie. Gdyby tak każdy oddał na polską działalność jedną koronę dziennie, a ja tak robię, to przez rok by się uzbierało 365 koron.
Obecnie składka członkowska w PZKO wynosi 100 koron.
Niespodzianką dla przybyłych były co ciekawsze fragmenty z książki „Kamraci” wybrane i wspaniale zinterpretowane przez Karola Suszkę – aktora i dyrektora Teatru Cieszyńskiego, który również pokusił się o krótkie scharakteryzowanie twórczości Sikory. Zwrócił on uwagę nie tylko na to, że autor z niemal fotograficzną dokładnością opisał rzeczywistość, w której żył, ale także na niesamowitą uczciwość piszącego.
- Zazwyczaj buduje się literaturę na jakiejś niesamowitej kontrze. A tutaj na pierwszym miejscu od samego początku jest prawość. Choć do chrześcijaństwa nigdy się nie przyznawał, to jednak ta postawa jest widoczna na każdej stronicy.
A, jak zauważył na zakończenie Drużycki, książki Sikory napisane są lekkim, przystępnym i dowcipnym językiem.
- I po prostu dobrze się je czyta.
(indi)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz